A co, jeśli Oni naprawdę nas odwiedzą? – genialny dokument Michaela Madsena „Wizyta” FESTIWALE, FILMY, Transatlantyk

visit_madsenPełnometrażowy dokument duńskiego reżysera Michaela Madsena (nie mylić z gwiazdą filmów Tarantino!) w bardzo poważny sposób podejmuje temat wizyty przedstawicieli obcej cywilizacji na naszej planecie. Pozwólcie, że tym razem wyjątkowo przytoczę opis filmu, dostępny na stronie festiwalu Docs Against Gravity. (Dodam jeszcze, że dokument Madsena był filmem otwarcia tegorocznej, 12. edycji tego wydarzenia.)

Czy jesteśmy gotowi na spotkanie z obcymi istotami? Czy mają one w naszym świecie takie same prawa, jak my sami? Co im powiemy, gdy ich spotkamy? I w jaki sposób będziemy się z nimi komunikować? Wiedeński UNO-city to kompleks budynków stanowiący dziś jedno z czterech głównych miejsc na świecie. Jego eksterytorialny status, a także architektura, przypominająca późne lata 70. ubiegłego wieku, powodują, że przypomina on statek kosmiczny, który wylądował w środku cywilizowanego świata. Wewnątrz tej imponującej instytucji, która reprezentować ma wiarę w ludzkość, znajduje się OOSA, czyli Biuro Unii Europejskiej do Spraw Kontaktu z Obcymi Cywilizacjami. To tutaj naukowcy z różnych dziedzin opracowują procedury kontaktu z obcymi. Ludzkość marzy o tym od ponad wieku. Film pokazuje, jak scenariusz znany nam do tej pory z science fiction może zmienić się w rzeczywistość. Dowiadujemy się, jak hipotetycznie mogłoby wyglądać spotkanie z obcymi. W siedzibie OOSA nagle dzwoni telefon. Dyrektor generalna, astrofizyk Dr. Mazlan Othman, informuje, że obcy przybyli. Aby zapobiec panice, trzeba uspokoić mieszkańców Ziemi. Jednak przybycie obcych rodzi wiele problemów oraz naukowych, egzystencjalnych i filozoficznych kwestii i pytań. Czy uda się je rozwiązać? Jak zachowamy się wobec obcych i co zrobimy, gdy od nas wyjadą? I w końcu – czy nasze życie po takiej wizycie będzie takie samo, jak przedtem?

Posłużyłam się tym opisem i odesłałam Was do źródła, ponieważ znajduje się w nim wiele precyzyjnych (i autentycznych) informacji, które mogą wydawać się nieprawdopodobne. Nie miałam pojęcia, że ONZ powołała osobną komórkę zajmująca się kontaktem z obcymi cywilizacjami. I że pracują tam prawdziwi naukowcy z różnych dziedzin, podchodzący do swoich obowiązków jak najbardziej serio.

Wszystkie postaci wypowiadające się w filmie są autentyczne. Wszystkie pomieszczenia, biura i laboratoria pokazywane w poszczególnych ujęciach są rzeczywiste. Zaś program, podejmujący kwestię zachowania nas – Ziemian – w momencie pojawienia się „obcych”, naprawdę istnieje.

Dziwi mnie to z jednej strony, jednak to moje zdziwienie samą mnie zaskakuje. W końcu jest oczywiste – przynajmniej ja to tak postrzegam – że poza naszą cywilizacją gdzieś we wszechświecie istnieje inna forma życia. Dlaczego więc – skoro mamy protokoły i przepisy regulujące niemal każdą sytuację w naszym życiu – nie powinniśmy opracować procedur określających nasze zachowanie w momencie kontaktu z „kosmitami”?

Jako pierwszy w filmie odzywa się narrator. Kieruje on swoje słowa do obcych, mówiąc monotonnym głosem, który przypominał nieco barwę głosu komputera HAL 9000 z filmu Kubricka 2001: Odyseja kosmiczna. Wraz z niepokojącą muzyką i odgłosami pochodzącymi jakby z kosmosu, głos narratora tworzył warstwę dźwiękową przyprawiającą widza o dreszcze.

Autor filmu poprosił naukowców i przedstawicieli władz, aby spróbowali sobie wyobrazić sytuację, w której rzeczywiście w okolicy wylądował pojazd spoza naszej planety. Jak zareagują przywódcy największych państw? Kto powinien reprezentować rasę ludzką: Amerykanie, Niemcy, Francuzi, Rosjanie? Kto ma wyjść na spotkanie? Co ta osoba zobaczy w statku kosmicznym? Jak mamy się zachować, aby nie wzbudzić w przybyszach poczucia zagrożenia, a jednocześnie być gotowym na ewentualną obronę?

Siedząc przy biurkach lub przy stołach laboratoryjnych urzędnicy i naukowcy starają się zareagować na epokowe doniesienie. Patrzą w kamerę, jakby mówili do gości. Duże wrażenie zrobiły na mnie pytania, jakie zadają obcym poszczególne osoby.

Po co tu przybyliście? Jaki jest wasz cel? Co was uszczęśliwia? Czy potraficie ocenić, co jest dobre, a co złe? Jakie są wasze wartości? Jak nas postrzegacie? W jaki sposób myślicie?

Pytań było wiele i dotyczyły one bardzo różnych sfer egzystencji. Przyznam, że nigdy nie zastanawiałam się nad takim podejściem do problemu. I nie zdawałam sobie sprawy z tego, że można takie pytania zadać…

Wraz z pytaniami równolegle prowadzony jest wątek jednego z naukowców, który jako ochotnik ma założyć ochronny skafander i wejść do pojazdu obcych. Widzimy więc jednego z uczestników tych nagrań. Ma zamknięte oczy i mówi, jakie czynności wykonuje po kolei i co widzi – w wyobraźni. Jednocześnie obserwujemy człowieka w pomarańczowym kombinezonie, kroczącego w ciemności, a później w innych przestrzeniach. Jest to jakby wizualizacja tego, co mogłoby się zdarzyć w momencie wejścia na pokład.

Z czasem okazuje się jednak, że nasze pytania pozostają bez odpowiedzi, a zarazem to my zaczynamy opowiadać o sobie, o naszej rasie, naszej historii i naszych cechach. Właściwie zrobiliśmy to już dawno temu, wysyłając w przestrzeń kosmiczną Voyagera, który niesie na pokładzie płyty z nagraniami utworów muzycznych, zdjęciami i innymi informacjami, mówiącymi o tym, kim jesteśmy my – ludzie. Obcy nie dzielą się z nami żadną wiedzą. Milczą, rejestrując jedynie dane. Ostatecznie odlatują, co budzi wielkie rozczarowanie wśród osób, które były zaangażowane w spotkanie.

Ciekawa myśl wybrzmiewa w momencie, w którym obcy opuszczają Ziemię: „Znowu zostaliśmy sami”.

Film zachwycił mnie jeszcze z innego powodu. Choć jest to dokument, w którym (zgodnie z gatunkiem) na pierwszym miejscu powinna stać treść, przekaż, fakty – film jest arcydziełem w sferze wizualnej. Już pierwszy kadr świadczy o doskonałej pracy operatora i o celowości każdego ustawienia, ruchu, detalu i rekwizytu. Widzimy soczystą zieleń łąki, brąz pasących się koni, a w tle między drzewami dostrzegamy ogromny biały teleskop. Ujęcie to otwiera i zamyka całą historię.

Postaci pojawiające się na ulicach, samochody, zwierzęta – wszyscy niemal przez cały czas poruszają się w zwolnionym tempie. Patrząc na to, przypomniał mi się tytuł filmu: Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia. Tu też wszystko jakby stanęło w miejscu. Niczego nieświadomi ludzie nagle zostali postawieni w obliczu zdarzenia, na które nie są przygotowani. Wszystko, co do tej pory robili, w co wierzyli, traci dotychczasowy sens. I pojawia się strach.

Długo można pisać o filmie Madsena. Zrobił on na mnie ogromne wrażenie. I choć ani razu naszym oczom nie ukazuje się obcy, mamy wrażenie, że właśnie go spotkaliśmy. Sugestia wywołana przez reżysera jest niezwykle intensywna. Potęguje to fakt, że mamy do czynienia z dokumentem, w którym przywoływane są autentyczne nazwiska, miejsca, instytucje. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z takim spojrzeniem na rzeczy, które do tej pory opowiadane były w książkach i filmach science fiction. Wizyta obcych stała się dla mnie jeszcze bardziej realna.

Ocena: 10/10

_____________________________________

Facebook: Klub Filmowy Obraz i Dźwięk
Twitter: @klubfilmowy
Pinterest: Klub Filmowy Obraz i Dźwięk
____________________________________

 

 

 

Dodaj komentarz