Aktorstwo, muzyka i malarstwo – trzy wielkie sztuki w filmie wielkiego reżysera („Koneser” G. Tornatore) Filmy

Zdarza mi się czasem żałować, że wybrałam się do kina na film. Wychodzę z sali rozczarowana, zdegustowana, zła na reżysera, aktorów i na samą siebie… Rzadko zmieniam zdanie i moja niechęć do danego tytułu raczej nie ustępuje. Są jednak takie nieliczne przypadki, gdy następnego ranka po seansie zupełnie inaczej parzę na to, co widziałam zeszłego wieczora. Tak właśnie stało się po obejrzeniu Konesera Giuseppe Tornatore.

Film zaklasyfikowany został przez niektórych do kategorii kryminału. I gdybym miała oceniać najnowsze dzieło autora niezwykłego Cinema Paradiso wyłącznie na podstawie cech tej konwencji, musiałabym stwierdzić, że intryga jest prowadzona w sposób niespójny, niekiedy nieuzasadniony i zbyt oczywisty. O szczegółach nie chcę pisać, bo każda informacja dotycząca fabuły mogłaby zdradzić zakończenie, a to w recenzji jest rzecz dalece niepożądana.

Gdy jednak spojrzałam na to dzieło z innej strony, odkryłam trzy elementy, które sprawiły, że do dziś nie mogę przestać o nim myśleć...

Po roli królewskiego logopedy w filmie Jak zostać królem Geoffrey Rush po raz kolejny zaprezentował mistrzowski poziom swojego aktorstwa. Laureat Oscara za kreację w filmie Blask w powściągliwy sposób operuje w Koneserze środkami aktorskiego wyrazu. Jego bohater jest zamknięty w sobie, skupiony wyłącznie na pracy i gromadzeniu dzieł sztuki. Najlepiej czuje się w otoczeniu kobiet, a właściwie ich portretów. Swoje emocje ukrywa przed obcymi ludźmi. Jest samotny, ale dzięki temu może poświęcić się wyłącznie swojej pasji – sztuce. Jego jednostajne, poukładane życie zaczyna się gwałtownie zmieniać pod wpływem pewnej kobiety. Gra Rusha również wtedy się zmienia. Jego ruchy stają się bardziej nerwowe, energiczne; widz ma odnieść wrażenie, że bohater czuje się zagubiony, zaniepokojony i wytrącony z dotychczasowej monotonii. Rush panuje nad każdym ruchem, nad każdym gestem i każdym spojrzeniem. Zachwycił mnie swoją kreacją.

Dla osoby, która interesuje się sztuką i zwraca uwagę w kinie na odwołania do malarzy, dzieł i malarskich konwencji, Koneser jest spełnieniem marzeń. Obecność w filmie dziesiątek obrazów, rzeźb czy artystycznie wykonanych wnętrz (wielka zasługa scenografa i autora zdjęć) zapiera dech w piersiach. Największe wrażenie zrobiła na mnie scena, w której widzimy Virgila stojącego w ukrytym, wysokim pomieszczeniu. Jego ściany zdobi kilkadziesiąt portretów kobiet, a wśród nich dzieła Renoire’a i Modiglianiego (jaka szkoda, że nie zdołałam rozpoznać innych nazwisk czy tytułów!!) Ta scena – z jednej strony kameralna, z drugiej strony w pewnym sensie zbiorowa – jest niezwykła!

Trzecim mocnym atutem filmu jest niezwykła muzyka Ennio Morricone (moja recenzja TUTAJ). Wysokie dźwięki instrumentów smyczkowych i fletu oraz kobiecy wokal tworzą atmosferę niepokoju, a jednocześnie kreują szeroką przestrzeń brzmieniową, której odpowiednikiem w kadrach są wielkie korytarze i pokoje znajdujące się w wilii zamieszkiwanej przez Claire. Można odnieść wrażenie, że echo muzyki rozlega się po tej zamkniętej przestrzeni i krąży wśród uśpionych i zapomnianych dzieł sztuki. Jest jakby wyrażeniem ukrytych namiętności, które rozbudza w bohaterze młoda dziewczyna. Albo też – na wzór syrenich pieśni – jest melodią kuszącą Virgila zmysłowością, pięknem, kruchością i obietnicą przeżycia czegoś, czego mężczyzna w tym wieku nie spodziewa się już doświadczyć.

Wracając więc do poranka, który nastał po wieczornym seansie Konesera, muszę uczciwie stwierdzić, że nie zawsze pierwsze wrażenie jest właściwe. Teraz, gdy myślę o filmie Tornatore, mam wrażenie, że byłam świadkiem niezwykłego spotkania trzech wielkich dziedzin sztuki: aktorstwa, malarstwa i muzyki. Wątek kryminalny schodzi na plan dalszy i nawet drobne zawahania w scenariuszu nie będą w stanie zakłócić mi przyjemności oglądania filmu po raz kolejny…

_____________________________________

Facebook: Klub Filmowy Obraz i Dźwięk

Twitter: @klubfilmowy

_____________________________________

Dodaj komentarz