„Aż do piekła” – recenzja muzyki Muzyka filmowa, Recenzje muzyki filmowej

hell-or-high-water-300x300O tej ścieżce dźwiękowej – podobnie jak o filmie – trzeba mówić dużo i głośno. Dystrybucja ograniczona w Polsce (i nie tylko) wyłącznie do kin studyjnych sprawiła, że jeden z najlepszych obrazów tego roku niezasłużenie przemknął bez echa. Pomyśleć, że swoją premierę film Aż do piekła miał podczas tegorocznej edycji festiwalu w Cannes.

Patrząc na nazwiska twórców i na obsadę, trudno uwierzyć, że duże kina nie chciały (lub z jakiegoś powodu nie mogły) włączyć go do repertuaru. Reżyser David Mackenzie ma na swoim koncie całkiem udane produkcje, m.in. Młody Adam, Ostatnia miłość na Ziemi czy Hallam Foe (ten ostatni prezentowany był w konkursie głównym na festiwalu Berlinale, otrzymał 2 nominacje do nagrody BIFA oraz wygrał Grand Prix – Złoty Anioł na festiwalu Tofifest w Międzynarodowym Konkursie na Najlepszy Fabularny Film Pełnometrażowy). Scenariusz Aż do piekła napisał Taylor Sheridan, autor fabuły rewelacyjnego Sicario. W filmie wystąpił wciąż prezentujący świetną formę Jeff Bridges, Ben Foster (3:10 do Jumy, Czas próby) oraz Chris Pine, który zaskakuje dojrzałą rolą, wyłamując się ze schematu postaci kapitana Kirka (Star Trek) i pokazując aktorstwo najwyższej jakości. Bardzo dziwi mnie fakt, że film nie był pokazywany szerokiej publiczności. Tym bardziej, że problem społecznej niesprawiedliwości, biedy i walki o byt, poruszony w obrazie Davida Mackenzie, jest tematem bardzo uniwersalnym i wciąż aktualnym, niezależnie od miejsca, w którym dzieje się akcja.

Muzykę do filmu Aż do piekła stworzył Nick Cave i Warren Ellis. Znając dokonania obu twórców (PropozycjaZabójstwo Jesse’ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda, 20 000 dni na Ziemi) będziemy usatysfakcjonowani poziomem tej ścieżki dźwiękowej. Obejmuje ona nie tylko muzykę instrumentalną, ale i utwory wokalne z gatunku country. To połączenie doskonale oddaje specyficzną atmosferę dzieła Davida Mackenzie. Mamy tu bowiem obraz współczesnej amerykańskiej prowincji, której monotonny horyzont, szeroki i daleki, ilustrują równie jednostajne brzmienia surowych skrzypiec i fortepianu. Oparte na molowych trójdźwiękach bądź na pojedynczych tonach melodie są proste i oszczędne w swej formie, jednak dzięki temu zyskują niezwykle intensywną barwę emocjonalną. Słuchane na płycie, zwłaszcza przy pominięciu piosenek, tworzą przejmujący, melancholijny klimat. W połączeniu z obrazem zaś pogłębiają smutek, jakim przesycone są kadry ukazujące bezbarwną egzystencję mieszkańców prowincji, zmuszonych do podjęcia trudnych decyzji w trosce o byt rodziny. Najciekawsze melodie zawarte są w utworze otwierającym album – Comancheria – oraz w temacie Mountain Lion Mean. Długie, leżące blisko siebie dźwięki, skupiają uwagę, zatrzymując słuchacza w miejscu i skłaniając do zanurzenia się w emocjach głównych bohaterów. Przyznam, że słuchanie wyłącznie utworów instrumentalnych może wprawić odbiorcę w stan przygnębienia. To jest jednak komplement skierowany w stronę autorów, ponieważ stosując bardzo ograniczone środki muzyczne, stworzyli sugestywne kompozycje, bez których film być może nadal byłby poruszający, jednak nie zostawiłby w widzu tak głębokiej refleksji.

Piosenki wybrane do filmu Aż do piekła przeplatają się na albumie z kompozycjami instrumentalnymi zgodnie z kolejnością pojawiania się na ekranie. Dzięki temu obraz ten (podobnie jak płyta z muzyką) zyskuje nieco lżejszy charakter. Warto jednak zauważyć, że konkretne utwory wprowadzone zostały w taki sposób, aby ich teksty odpowiadały danej scenie bądź atmosferze sąsiadującego fragmentu. Przykładem może być piosenka Waylona Jenningsa Because You Asked Me To. Utwór ten pojawia się tuż po scenie, w której jeden z braci, odpowiadając na pytanie drugiego, dlaczego ten zgodził się mu pomóc w napadzie na bank, odpowiada: Bo poprosiłeś, braciszku. Podobnie rzecz ma się w przypadku ostatniego utworu na albumie – Outlaw State Of Mind. Piosenka stanowi swoiste podsumowanie rozmowy dwóch bohaterów, których finałowa konfrontacja (świetnie zresztą zagrana przez Jeffa Bridgesa i Chrisa Pine’a) pokazuje pewien typ myślenia „człowieka wyjętego spod prawa”. Pozostałe piosenki, które wykonują m.in. Townes Van Zandt, Ray Wylie Hubbard czy Scott H. Biram, tworzą świetny zestaw klasycznych melodii w stylu country, które pozwalają poczuć klimat amerykańskiej prowincji, zamieszkałej przez kowbojów gnających stada zwierząt przez równiny i pilnowanej przez stróżów prawa, noszących gwiazdę szeryfa na piersi. Na albumie – podobnie zresztą jak w filmie – zabrakło mi jednak nowej wersji ballady Boba Dylana Knockin’ On Heaven’s Door (w wykonaniu zespołu Blakwall), którego fragment zawarty w oficjalnym zwiastunie wprawia widza w odrętwienie.

Jak pisałam na początku, o muzyce Nicka Cave’a i Warrena Ellisa – podobnie jak o filmie Aż do piekła – trzeba mówić dużo i głośno. Obraz pozostawia po sobie duże wrażenie, a znaczącą rolę pełni w tym ścieżka dźwiękowa, która zapada głęboko w pamięć. Temat zaś zawarty w utworze Mountain Lion Mean będzie jednym z najlepszych, jakie usłyszałam w tym roku.

Recenzję filmu Aż do piekła znajdziecie w artykule Ballada o biedzie, zbrodni i karze.

_____________________________________

Instagram: @klubfilmowy
Twitter: @klubfilmowy
Pinterest: Klub Filmowy Obraz i Dźwięk
_____________________________________

Dodaj komentarz