„Cinematic Piano” Aleksandra Dębicza – recenzja płyty Muzyka filmowa, Recenzje muzyki filmowej

cinematic-piano-b-iext29211531Płyta Aleksandra Dębicza pt. Cinematic Piano jest muzyczną refleksją autora nad brzmieniem filmowych kompozycji i wyrazem fascynacji kinem w jego najpiękniejszych przejawach. Pianista i improwizator, laureat wielu konkursów, a do tego krytyk muzyki filmowej, na swoim debiutanckim albumie wypowiedział się na temat gatunku, który – choć zdobywa coraz szersze grono wielbicieli – w kręgach tradycyjnych melomanów wciąż chyba jest niedoceniany. Używając języka wziętego właśnie z muzyki klasycznej, zachęca odbiorców obu gatunków do rozkochania się zarówno w klasycznych brzmieniach, jak i dźwiękach stworzonych do obrazu. I niech nie zniechęca nas fakt, iż przez niemal 50 minut słuchać będziemy wyłącznie brzmienia fortepianu. Już przy pierwszej kompozycji przekonamy się, jakie bogactwo wrażeń i nastrojów można uzyskać, naciskając klawisze tego instrumentu. Wrażenie to potęguje możliwość uczestniczenia w koncercie z udziałem Aleksandra Dębicza. Uwierzcie – prędkość i zarazem lekkość, z jaką artysta wydobywa dźwięki z instrumentu – są nadzwyczajne!

Operując doskonałą techniką gry na fortepianie, stosując zróżnicowane klimaty i barwy, autor zabiera nas do świata, w którym nie tylko słuchamy muzyki, ale w którym również i my możemy stwarzać nową rzeczywistość, sugerowaną przez pełne uroku melodie. Wartość tego albumu jest zatem szczególna. Poddając się nastrojowi, jaki tworzy autor, zaczynamy w wyobraźni budować obrazy, sceny, sytuacje, które mogłyby zdarzyć się na tle danej kompozycji. Nie ogranicza nas tu nic – ani scenariusz, ani bohaterowie, ani wola reżysera czy producenta. To, co zobaczymy i przeżyjemy, słuchając utworów Dębicza, zależy wyłącznie od naszej wiedzy, wrażliwości, od doświadczenia życiowego i filmowego – i od nastroju, który towarzyszy nam w danym momencie. Właściwie za każdym razem, gdy sięgamy po płytę Cinematic Piano, możemy przeżywać inne sceny, inne wydarzenia, inne historie.

Utwór rozpoczynający album to jakby zapowiedź czegoś dobrego, co ma właśnie nastąpić. Opening jest kompozycją jasną, świeżą, rozświetloną wysokimi dźwiękami. Rozwija się od drobnych, lekkich tonów, rozszerza się na kilka oktaw i wraca do pierwotnej, subtelnej postaci.

Dwa muzyczne listy nadają płycie bardzo osobisty charakter. To prywatne zwroty nadawcy do kompozytorów, którzy są dla autora szczególni. Tak jak w literaturze pisarze zwracają się do siebie w dziełach literackich, zapożyczając styl, polemizując z nim lub wyrażając swój podziw, tak Aleksander Dębicz nawiązuje kontakt z kompozytorami w sferze muzycznej, oddając hołd dwóm ważnym dla siebie artystom. Do Alexandre’a Deplata zwraca się w melancholijnej melodii, podszytej jednak niepokojem. Kompozycja utworu A Letter to Mr. Desplat jest wyrazista, harmonijna i oparta na koncepcie, nawiązującym do muzyki francuskiego kompozytora. Drugi list Aleksander Dębicz kieruje do Thomasa Newmana (A Letter to Mr. Newman). Najpierw w drobnych, szybkich dźwiękach oddaje dynamiczny charakter twórczości amerykańskiego artysty, by później uspokoić nastrój, nadać mu łagodniejszą wymowę i pokazać, jak różnorodne dzieła tworzy Newman. Wyraźnym nawiązaniem do innego artysty jest utwór finałowy pt. Find Your Neverland, w którym Aleksander Dębicz nie tylko poprzez tytuł, ale i przez poetykę kompozycji odsyła nas do muzyki Jana A.P. Kaczmarka.

Na szczególną uwagę zasługuje jeszcze kilka tytułów: The Temple to cicha, refleksyjna melodia, która w drugiej części nabiera bardziej intensywnych barw, by na koniec znów wyciszyć się i powrócić do taktów znanych nam już z początku. Kompozycja ta mogłaby być muzyczną ilustracją sceny, w której obserwujemy kobietę w powłóczystej szacie, przechadzającą się po starej świątyni, wypełnionej obecnością jakiejś nadprzyrodzonej siły. Fun in The Park z kolei przywodzi na myśl beztroską zabawę w berka lub w chowanego. Widzimy dzieci biegające pośród drzew, spacerujące ścieżkami pary. W pewnym momencie zatrzymujemy się – jakbyśmy obserwowali spacer dwojga zakochanych lub pary staruszków, którzy codziennie od lat wędrują tą samą ścieżką. Za chwilę jednak znów słyszymy zabawę dzieci, czujemy radość, słońce na twarzy i delikatny dotyk wiatru na skórze.

Aleksander Dębicz potrafi również stworzyć klimat zagrożenia. Zainspirowany obrazem Ridleya Scotta utwór Prometheus pełen jest mrocznej atmosfery, budowanej przez niskie, narastające tony, na tle których rozwija się jakby refleksja na temat pochodzenia ludzkości – bo o tym przecież faktycznie miał mówić film Scotta. W utworze Noir natomiast usłyszeć można nawiązania do nastrojów, jakie panowały w czarno-białych filmach amerykańskich z lat 40. i 50. – wyobrażamy sobie ciemne ulice, deszcz, dwoje bohaterów: on w kapeluszu i prochowcu, ona – femme fatale. Oboje znikają we mgle, a ich los pozostaje tajemnicą.

Pozwoliłam sobie na opisanie pewnych scen, które rodzą się w mojej wyobraźni, ponieważ to jest właśnie wyjątkowe w przypadku płyty Cinematic Piano. My – słuchacze – podobnie jak autor kompozycji zebranych na albumie – improwizujemy, budujemy w myślach przestrzeń, postaci, nastrój, zdarzenia. Dajemy się ponieść dźwiękom i powołujemy do życia jakąś rzeczywistość, która trwa jedynie przez chwilę. Zainspirowani muzyką, wypełniamy pustkę. Aleksander Dębicz – czerpiący inspiracje z kina i muzyki filmowej – również uzupełnił pewną lukę, która już od dawna domagała się uwagi: pokazał, że muzyka klasyczna i muzyka filmowa to gatunki siostrzane, operujące podobnym językiem, wymagające podobnej wrażliwości i równie wysokich umiejętności. Gatunek tradycyjny przybliżył zwykłym słuchaczom, a wartość muzyki filmowej zaprezentował miłośnikom klasycznych brzmień. I chwała mu za to!

O swojej płycie, inspiracjach i muzyce filmowej artysta opowiedział w wywiadzie. Polecam!

(Recenzja pojawiła się również w serwisie www.soundtracks.pl.)

_____________________________________

Twitter: @klubfilmowy

_____________________________________

Dodaj komentarz