„Dalida. Skazana na miłość” – recenzja muzyki Muzyka filmowa, Recenzje muzyki filmowej

Od śmierci Dalidy mija dokładnie 30 lat. Ta włoska piosenkarka (właśc. Iolanda Cristina Gigliotti) zdobyła popularność w latach 50., 60. i 70. minionego wieku. Jej wizerunek sceniczny zachwycał publiczność: Dalida była piękną, żywiołową kobietą, a co najważniejsze – posiadała wspaniały głos o głębokiej barwie, który wzruszał w balladach i porywał w piosenkach disco. Artystka sprzedała ponad 170 milionów płyt na świecie, z czego 70 pokryło się złotem. W roku 1974 zdobyła Oscara za Światowy Sukces Piosenkarski. Prywatne życie artystki nie było jednak już tak jasne i szczęśliwe. Liczne związki kończące się rozstaniem, tragiczne losy mężczyzn, z którymi była związana oraz presja, będąca ceną sukcesu – wszystko to doprowadziło Dalidę do samobójczej śmierci 3 maja 1987 roku.

Najnowsza filmowa biografia piosenkarki pokazuje właśnie te dwie wielkie pasje artystki: muzykę i miłość. Lisa Azuelos, reżyser i autorka scenariusza, przedstawia portret Dalidy poprzez jej śpiew. Bardziej niż dialogi czy obrazy, o życiu i emocjach bohaterki mówią jej piosenki. Słuchając głosu Iolandy, czujemy jej radość, nadzieję, ale też smutek i zagubienie. Intensywność uczuć, jakiej doświadczamy podczas seansu, podkreślona została tu nie tylko przez samą obecność utworów wykonywanych przez artystkę, ale też przez ich liczbę. Na dwupłytowym albumie zawierającym wykorzystane w filmie utwory, znalazło się aż 25 tytułów, wykonywanych solo lub w duetach. Młodego widza bądź słuchacza może zdziwić to, jak wiele z tych piosenek on zna, choć nawet nie podejrzewał, że wykonywała je pierwotnie – nieznana mu być może – Dalida. Takie utwory, jak Un Po’ D’AmoreBang Bang, Paroles Paroles (w duecie z Alainem Delonem) czy Besame Mucho to melodie, które powstały przed ponad dwudziestoma laty, a które rozpoznawalne są również dziś.

Oprócz piosenek Dalidy na dwupłytowym albumie znajdują się oryginalne kompozycje instrumentalne, których autorem jest francuski kompozytor Jean-Claude Petit. Wyciszone tematy, szeptane niemal przez orkiestrę, są subtelną ilustracją scen przede wszystkim kameralnych, pokazujących Dalidę w chwilach zadumy lub w sytuacjach tragicznych. Petit dobrze zrozumiał swoją rolę – muzyka instrumentalna stanowi w filmie Azuelos jedynie tło, cichy dodatek. Na pierwszym planie pozostaje bowiem wspaniały wokal włoskiej artystki oraz jej historia.

Album Dalida, zawierający piosenki i muzykę instrumentalną z filmu, będzie dla dojrzałych odbiorców sentymentalną podróżą do czasów młodości, zaś dla młodszych – przyjemnym dowodem na to, że współczesna muzyka popularna wiele zawdzięcza zgasłym już gwiazdom, których blask jednak od czasu do czasu do nas dociera i nieustannie nas zachwyca.

Recenzja pojawiła się również na stronie www.soundtracks.pl.

_____________________________________

Instagram: @klubfilmowy
Twitter: @klubfilmowy
Pinterest: Klub Filmowy Obraz i Dźwięk
_____________________________________

 

 

Dodaj komentarz