FESTIWALE,  Transatlantyk

Kino Łóżkowe w centrum Poznania – tylko na Transatlantyku!

Wyobraźcie sobie taki widok: Plac Wolności w Poznaniu. Wokół kamienice i sklepy. Spacerowicze i ludzie biegnący do pracy. Obok przejeżdża tramwaj. Na placu zbudowane z kilkudziesięciu białych drzwi wielkie pomieszczenie. Otwieracie jedno ze skrzydeł i widzicie TO:

Łóżko_3_małe

Pięćdziesiąt białych łóżek przykrytych powłóczystymi zasłonkami, podświetlonych od dołu jasnym światłem. Przy każdym łóżku – ekran. A na ekranie – co wieczór inny film. Wewnątrz – po kilka osób, którym udało się zdobyć bilet na seans (graniczy to z cudem!).

Tak wygląda Kino Łóżkowe w centrum Poznania. Jest to instalacja jedyna w swoim rodzaju, wymyślona i skonstruowana specjalnie i wyłącznie na festiwal Transatlantyk.

Oprócz wieczornych seansów filmowych funkcjonuje w tym roku Łóżkoteka – czyli program obejmujący całodzienne atrakcje. Wśród nich znajdują się między innymi: wykłady, czytelnia łóżkowa, słuchowiska, restauracja podająca posiłki prosto do łóżka, sesja zdjęciowa i randki, które można wygrać w konkursie.

Wczorajszy pokaz filmu Clerks – Sprzedawcy był wyjątkowy ze względu na pogodę. Po niezwykle upalnym dniu na niebie pojawiły się burzowe chmury i istniała obawa, że seans zostanie przerwany. Na szczęście deszcz padał krótko, a burza nie dotarła do centrum. Powietrze jednak oczyściło się i mogliśmy odetchnąć z ulgą.

clerksFilm Kevina Smitha jest specyficzny. Znam osoby, które uznają ten obraz za kultowy. Mnie aż tak nie zachwycił, jednak jest w nim zawarta pewna ciekawa, a jednocześnie gorzka koncepcja. Klaustrofobiczna atmosfera sklepu, w którym toczy się większość akcji, odpowiada sytuacji, w jakiej znajduje się główny bohater. On również jest ograniczony – tyle że jego granice dotyczą samego życia. O wszystkim dowiadujemy się z rozmów, które właściwie nie ustają. Problem tkwienia w martwym punkcie, niemożność wyrwania się z marazmu, brak szans na rozwój, poczucie bezsensu życia – takie refleksje wyłaniają się z wypowiedzi Dantego Hicksa. Chłopak nie skończył szkoły, bez zaangażowania wykonuje swoją pracę sprzedawcy, ma pogmatwane życie uczuciowe i nie potrafi podjąć decyzji o zmianie. Choć ma dziewczynę, która chce go nakłonić do powrotu do szkoły, nie przyjmuje tego pomysłu z entuzjazmem. Choć jego przyjaciel namawia go o uporządkowania spraw związanych z obecną i byłą partnerką – nie umie podjąć decyzji, którą tak naprawdę kocha. Wszystkie problemy wypowiadane są w dialogach, które są niekiedy wulgarne i na pozór śmieszne. Za tą zasłoną ukryta jest jednak tragiczna sytuacja młodych ludzi żyjących na prowincji i pozostawionych samym sobie, bez perspektyw. Film nakręcony jest jakby niedbale, niewyraźnie, ujęcia nie zachwycają urodą, są utrzymane w konwencji czarno-białej – jednak dzięki temu właśnie cała historia nabiera większego sensu. Treść i forma obrazu są bardzo spójne. Zdecydowanie jest to tytuł, który zasługuje na uwagę.

Festiwalowi Transatlantyk dziękuję za zaproszenie, a za wspólny seans dziękuję dziewczynom z redakcji Kobieta warta Poznania: Sylwi, Oldze i Telimenie.

_____________________________________

Facebook: Klub Filmowy Obraz i Dźwięk
Twitter: @klubfilmowy
Pinterest: Klub Filmowy Obraz i Dźwięk
____________________________________

 

 

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.