Marco Beltrami na festiwalu Transatlantyk 2013 Festiwale, Spotkania, Transatlantyk

Wejście tego kompozytora do grona liczących się nazwisk w Hollywood było śmiałe i stanowcze. Swoim Krzykiem od początku dał wszystkim do zrozumienia, że ma wiele do powiedzenia i nie zamierza dłużej milczeć. Muzyką do filmu Wesa Cravena (1996) Marco Beltrami zaczął torować sobie drogę na szczyt i od tamtej pory stale utwierdza nas w przekonaniu o swoim talencie. 

Sala Kina Pałacowego w Centrum Kultury Zamek w Poznaniu była pełna słuchaczy. Spotkanie z kompozytorem dwukrotnie nominowanym do Oscara (3:10 do Yumyoraz The Hurt Locker: W pułapce wojny) przyciągnęło wielu miłośników muzyki filmowej. Nic dziwnego – Marco Beltrami jest jednym z najciekawszych twórców ostatnich lat. Kompozycje do takich filmów jak Terminator 3: Bunt maszyn,Ja, robot,Hellboy,Szklana pułapka 5czyWolverine, ugruntowały jego pozycję i sprawiły, że stał się kompozytorem kojarzonym przede wszystkim z filmami akcji. Nie jest mu jednak obcy klimat niepokoju i grozy (seriaKrzyk,Zapowiedź,World War Z), a równie dobrze Beltrami czuje się w produkcjach obyczajowych (Sesje,Surferka z charakterem –nagroda Satelita).

Zacznijmy jednak od początku, czyli od tego, jak doszło do współpracy z Wesem Cravenem. Historia opowiedziana przez gościa spotkania jest krótka: od asystenta reżysera Beltrami otrzymał fragment scenyKrzyku. Przez weekend miał za zadanie opracować do niej muzykę. Wynajął studio, nagrał kompozycję, a w poniedziałek został zatrudniony do pracy nad filmem. (Artysta nie ukrywa jednak, że choć napisał muzykę do czterech części horroru, to sam nie jest miłośnikiem tej serii.)

Podchodząc do opowieści dziejących się w miejscach specyficznych pod względem kultury, Beltrami przyjmuje różne strategie. Pisząc muzykę do obrazu Surferka z charakterem, starał się lepiej poznać typowe cechy kultury (w tym muzyki) hawajskiej. O efekcie mogliśmy się przekonać, słuchając piosenki w oryginalnym języku. Z kolei przy pracy nad filmem Wolverinekompozytor unikał kulturowych nawiązań i zrezygnował z elementów charakterystycznych dla tradycyjnej muzyki japońskiej. Wynika z tego, że do każdego projektu twórca podchodzi inaczej – w zależności od koncepcji własnej, reżysera lub producenta.

Opowiadając dalej o swojej pracy, Marco Beltrami zwracał uwagę na relacje między kompozytorem a reżyserem. Podczas gdy Marc Forster (World War Z) niemalże wcale nie uczestniczył w tworzeniu muzyki do swojego filmu, Kathryn Bigelow (The Hurt Locker) towarzyszyła kompozytorowi w nagraniach, wyrażała swoją opinię i sugerowała rozwiązania, które byłyby bliższe jej wizji.

Podczas rozmowy Beltrami wyznał, że najbardziej ekscytujące w komponowaniu muzyki do filmów jest łączenie poszczególnych elementów koncepcji w całość. Niezbędna jest tu pomysłowość i kreatywność, którą kompozytor bardzo wysoko ceni. Ciekawy jest też moment, w którym okazuje się, że dotychczasowe rozwiązania stają się nieistotne w obliczu nowego pomysłu, niemalże olśnienia. Najgorszym zaś doświadczeniem była dla gościa spotkania praca z reżyserem, który nie potrafił zadecydować, czy dana kompozycja jest właściwa, czy nie. Sam nie wiedział, co mu się podoba, a co nie spełnia jego oczekiwań. Beltrami uważa, że jedną z najcenniejszych cech kompozytora jest umiejętność określenia swojego stanowiska; nie można być biernym, niezdecydowanym i niepewnym. To samo powinno dotyczyć reżysera; ten jednak ostatecznie został odsunięty od projektu, a na jego miejsce przyszła Jodie Foster, z którą praca przy filmie okazała się dużo przyjemniejsza.

Czasem jednak zdarza się, że to kompozytor zostaje bez pracy. Marco Beltrami przyznał się do jednej takiej sytuacji w swojej karierze. Pracując nad muzyką do pewnego westernu, nie zadowolił producenta i został zmuszony do rezygnacji. (Materiał, który wtedy powstał, wciąż czeka na właściwy moment, aby ujrzeć światło dzienne.) Ważne jest, aby tworzyć z przekonaniem. Dlatego też, jeśli reżyser odrzuca wstępne propozycje kompozytora, ale jego sugestie są sensowne i zrozumiałe dla autora muzyki, to warto przemyśleć całość raz jeszcze i wziąć pod uwagę pewne zmiany. Gdy jednak reżyser stawia wymagania daleko odbiegające od artystycznej koncepcji kompozytora lub gdy sam twórca nie ma pomysłu na temat, wtedy należy poważnie zastanowić się nad rezygnacją z projektu.

Miła pamiątka ze spotkania 🙂

 

 

Dodaj komentarz