FILMY,  NETFLIX

Montaż w „Incepcji” Christophera Nolana (2010)

Film Incepcja Christophera Nolana to dzieło, które zrobiło na mnie ogromne wrażenie zarówno formą obrazu, jak i dźwięku. Najważniejszym elementem języka filmowego w tym przypadku jest montaż. Jednak pomysł montażu jest odwrócony względem tradycyjnej definicji tego zabiegu. Jego zadaniem jest skomplikowanie opowiadanej historii i osadzenie całego konceptu na zawiłościach czasoprzestrzennych. Mamy tu do czynienia przede wszystkim z montażem równoległym. Rzecz się dzieje na kilku „poziomach” snu jednocześnie, dodatkowo na każdym „poziomie” czas płynie inaczej. W scenie kulminacyjnej ten szczegół wymagał, aby część wydarzeń była przedstawiona w zwolnionym tempie. Taka surrealistyczna koncepcja fabuły wymagała umiejętnego łączenia poszczególnych scen, aby wprowadzić widza w zakłopotanie, wymóc na nim skupienie, ale jednocześnie nie wyprowadzić z równowagi. Film ten oglądałam dwukrotnie, za każdym razem dokładnie analizując prawdopodobieństwo wydarzeń i porządek logiczny. Nie udało mi się jeszcze odpowiedzieć na pytanie, czy wszystko się zgadza (uznając prawa rządzące światem przedstawionym), ale sam fakt, że film wzbudza chęć dopatrywania się powiązań między kolejnymi scenami i ujęciami, świadczy o wyjątkowym charakterze dzieła (w Internecie natknęłam się na wiele dyskusji, w których widzowie starają się odgadnąć sensy pewnych scen i logikę poszczególnych wydarzeń).

W Incepcji istotną rolę pełni również kolorystyka – monotonna, zimna, szaro-niebieska (często pada wtedy deszcz) lub szaro-biała (sceny na śniegu w górach). Barwy odzwierciedlają nieprzyjazny charakter otoczenia. W odróżnieniu od tych kolorów w kilku momentach barwy stają się ciepłe, nabierają odcieni żółci, zieleni – dzieje się tak w chwilach, gdy pojawiają się dzieci bohatera – w sielski sposób ukazane na tle trawy w bezpiecznym i wolnym od wrogów domu.

Mówiąc o dźwięku w filmie, miałam na myśli przede wszystkim muzykę Hansa Zimmera. Trudno słucha się płyty z Incepcji, ponieważ ciężar i ogrom dźwięków zbyt mocno przytłacza. Natomiast – zgodnie z założeniem, że muzyka w filmie to nie tylko melodie, ale również sposób zestawienia ich z określonym fragmentem filmu – sceny z muzyką Zimmera w tle nie byłyby takie same, gdyby panowała w nich cisza. Szybkie fragmenty utworów są tłem dla pościgu. Niespokojne i niskie dźwięki towarzyszą sytuacji zagrożenia. Delikatne nuty grane przez fortepian podkreślają ból bohatera i jego smutek. Funkcją muzyki jest w tym przypadku przede wszystkim tworzenie nastroju. Oprócz tego jest jednak jeszcze ważny szczegół. Kilkakrotnie w filmie pojawia się fragment utworu Niczego mi nie żal Edith Piaff. Jest on sygnałem dla bohaterów – słyszą go i reagują na jego obecność (muzyka diegetyczna). Cały czas zastanawiam się nad znaczeniem słów tej piosenki w kontekście historii głównego bohatera. Wybór tego utworu na pewno nie był przypadkowy, stąd chęć odczytania jego funkcji.

Incepcja z pewnością jest filmem nieprzeciętnym. Nadal staram się trwać w przekonaniu, że w ostatniej scenie totem głównego bohatera tuż po wyciemnieniu obrazu jednak się przewrócił. Reżyser zastosował tu kompozycję otwartą – tak otwartą, że ciągle do niej się wraca. Widz nie czuje satysfakcji z pomyślnego zakończenia, jest zmuszony sam wytworzyć projekcję tego, co stało się po wygaszeniu obrazu. Optymiści widzą jedno, pesymiści mają odmienną koncepcję. Ale film żyje w wyobraźni widza i nie daje spokoju. Taki efekt wymaga umiejętnego posługiwania się środkami języka filmu – i Nolanowi to się udało.

_____________________________________

Instagram: @klubfilmowy
Twitter: @klubfilmowy
Pinterest: Klub Filmowy Obraz i Dźwięk
_____________________________________

Jeden komentarz

  • Anna Józefiak

    Jeden z krytyków filmowych stwierdził ostatnio, że film – w przeciwieństwie do dzieła literackiego – nie może mieć kompozycji otwartej. Otwarte mogą pozostać tylko wątki filmowe. Muszę więc sprostować informację o kompozycji w „Incepcji”: film jest całością zamkniętą, jednak wątek głównego bohatera i kwestia poziomu snu czy rzeczywistości, na którym po raz ostatni go widzimy – pozostaje otwarty.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.