Muzyka do 3 sezonu serialu „Sherlock” – recenzja MUZYKA FILMOWA, Recenzje muzyki filmowej

Sherlock sezon 3Brytyjski serial „Sherlock” jest jedną z najpopularniejszych w Europie produkcji telewizyjnych. Druga seria zaostrzyła apetyty fanów na kolejne epizody. Mark Gatiss i Steven Moffat, decydując się na nakręcenie następnego sezonu, stanęli przed trudnym zadaniem: musieli zaspokoić ciekawość fanów i zaoferować oryginalne rozwiązania fabularne. Po raz trzeci jednak nie zawiedli. Rozbudowali fabułę, nadali postaciom głębię psychologiczną, a realizację każdego z odcinków dopracowali w każdym szczególe. […] Powrót kompozytorów do trzeciego sezonu okazał się jeszcze bardziej ożywczy. Muzyka Davida Arnolda („Dzień Niepodległości”, „Casino Royale”) i Michaela Price’a wybrzmiewająca w tle – bądź nawet wychodząca niekiedy na pierwszy plan – jest bardziej zróżnicowana i bogatsza w motywy i aranżację w porównaniu z kompozycjami do dwóch poprzednich serii.”

Krótko mówiąc – muzyka do trzeciego sezonu jest rewelacyjna! Przygotowując się do napisania recenzji, przesłuchałam cały album prawie 30 razy (tak, tak, dużo czasu mi to zajęło!), obejrzałam każdy odcinek przynajmniej dwukrotnie – i za każdym razem spotkanie z muzyką sprawiało mi ogromną przyjemność. Kompozycje Arnolda i Price’a wykraczają poza serialową konwencję muzyki ilustracyjnej. Z powodzeniem mogłyby stanowić samodzielny soundtrack do filmu kinowego.

Utwór otwierający album, „How It Was Done”, to dynamiczna, oparta głównie na elektronicznym brzmieniu wzmocnionym przez perkusję, ilustracja zdarzeń związanych z dramatycznym skokiem Sherlocka z dachu w finale poprzedniej serii. Zmianę nastroju przynosi spokojne, wyciszone i pełne smutku brzmienie kompozycji „God Rest His Soul” i „Floating Dust”. Muzyka współgra z emocjami bohaterów, pogłębia je i skłania do współodczuwania tych emocji. Sprzyjają temu pojedyncze wysokie dźwięki pianina i płynne tło budowane przez smyczki. W tych samych jednak kompozycjach słyszymy bardziej dynamiczne fragmenty, ilustrujące choćby scenę ujęcia Holmesa w lesie. Spośród utworów stworzonych do pierwszego epizodu na szczególną uwagę zasługują jeszcze tytuły: „Vanishing Underground” oraz „John Is Quite a Guy”. Pierwszy z nich – o rytmicznym, zdecydowanym tempie – oddaje nie tylko atmosferę niepokoju, tajemniczości i zagrożenia, ale świetnie współgra z ujęciami, które ukazują tok myślenia genialnego detektywa: błyskawiczne przywoływanie obrazów i faktów, niemal natychmiastowe odrzucanie niepotrzebnych danych i błędnych rozwiązań, znalezienie tropu. Drugi tytuł stanowi długa, energiczna kompozycja, nadająca dramatyzmu scenie nocnej jazdy ulicami Londynu. Z kolei „Lazarus” – pełen powagi i patosu utwór wykonywany przez sekcję bębnów, skrzypiec i instrumenty dęte – ma przekonać widzów, że finałowa retrospekcja wprowadzona do fabuły ma szczególne znaczenie i jest tym, na co czekaliśmy od zakończenia poprzedniego sezonu.

Drugi epizod serii jest jeszcze bardziej zróżnicowany pod względem muzycznym. Obok „klubowej” wersji głównego tematu z czołówki („Stag Night”) na ścieżce znalazł się mroczny, pełen niepokoju temat „Mayfly Man” oraz piękny, wykonywany solo na skrzypcach walc, napisany (i zagrany) przez Holmesa specjalnie dla pary młodej.

Muzyka do trzeciego epizodu pozbawiona jest raczej pogodnych brzmień. Problemy, z jakimi muszą zmierzyć się bohaterowie – śmiertelny wróg Magnussen, kłamstwo, odkrycie trudnej do zaakceptowania prawdy i dramatyczna decyzja podjęta w trosce o przyjaciół – musiały naturalnie zyskać muzyczną oprawę, której charakter odpowiada powadze dziejących się zdarzeń. Najbardziej przejmujące utwory znalazły się w końcowej części soundtracku. „Redbeard” z intensywnie zaznaczonym brzmieniem skrzypiec jest ilustracją wizji Holmesa dziejących się w jego umyśle. „Addicted to a Certain Lifestyle” to chyba najpiękniejsza kompozycja na płycie – pełna żalu i rozczarowania sugestywna melodia wykonana na fortepianie z sekcją smyczkową w tle, przybiera na sile w punkcie kulminacyjnym sceny. John, który poznaje prawdę o sobie i o Mary, musi dokonać trudnego wyboru – bez muzyki zaś sekwencja pozbawiona byłaby całkowicie ładunku emocjonalnego i dramatyzmu, a problem, przed jakim stanął bohater, wydałby się błahy. Atmosfera smutku utrzymuje się już właściwie do samego końca odcinka – i soundtracku. W temacie „The East Wind” podkreślona jest ona poprzez wysokie, długie dźwięki instrumentów smyczkowych – raz mniej, innym razem bardziej rozbudowanych. Taka aranżacja nie tylko potęguje nastój sceny, ale także współgra z przywołaną historią z dzieciństwa Holmesów, która opowiada o „wietrze ze Wschodu”. Brzmienie orkiestry zdaje się oddawać zarówno nostalgię, jak i chłód niesiony właśnie przez wschodni wiatr. Całość albumu spięta jest w zakończeniu klamrą w postaci wydłużonej wersji głównego tematu z czołówki.

Twórcy muzyki całkowicie uniezależnili swoje kompozycje od wpływu aranżacji Zimmera do kinowej wersji przygód Holmesa, pozostawiając jej ślady wyłącznie w tych tematach, które kojarzymy z poprzednich sezonów. I choć na płycie brakuje kilku ciekawych melodii pojawiających się w serialu, trzeba przyznać, że soundtrack złożony został w taki sposób, aby najciekawsze i najbardziej rozpoznawalne motywy mogły się na nim zmieścić. Muzyka w poszczególnych epizodach wypada świetnie, równie dobrze słucha się jej jednak bez obrazu.

Liczę na to, że jeśli producenci zdecydują się na realizację kinowej wersji „Sherlocka”, autorami muzyki zostaną właśnie David Arnold i Michael Price. W sezonie trzecim (ale również w innych filmach) udowodnili, że potrafią stworzyć nie tylko utwory ilustracyjne, ale wychodząc poza konwencję serialu – są w stanie nadać indywidualny i głęboki charakter swoim dziełom oraz stworzyć zapadające w pamięć tematy.

Warto dodać, że kompozycja muzyczna do ostatniego odcinka trzeciej serii zdobyła w tym roku nagrodę Emmy.

_______________________________________

Polecam artykuł:

Relacja ze spotkania z Michaelem Pricem w Poznaniu.

_____________________________________

Facebook: Klub Filmowy Obraz i Dźwięk

Twitter: @klubfilmowy

_____________________________________

Recenzję opublikowałam w serwisie www.soundtracks.pl.

 

Dodaj komentarz