Niepokorny Wojciech Smarzowski na Tofifest 2016 Festiwale, Spotkania, Tofifest

smarzowskiPodczas tegorocznej edycji Tofifest Film Festival nagrodę Złotego Anioła za „niepokorność twórczą” otrzymał Wojciech Smarzowski. Reżyser odebrał statuetkę podczas Gali Otwarcia, zaś dzień później spotkał się z publicznością w Akademickim Centrum Kultury i Sztuki „Od Nowa”.

Oczywistym było, że głównym tematem rozmowy stanie się najnowszy obraz artysty, Wołyń. Reżyser, opowiadając o tworzeniu koncepcji filmu, stwierdził, że swoją historię opierał między innymi na książce Stanisława Srokowskiego pt. Nienawiść. Opowiadania, które czytamy w tym zbiorze, przerażają nie tyle okrucieństwem i wiernością opisów, co rodzącą się na ich podstawie refleksją, że ludzie są zdolni wyrzec się swojego człowieczeństwa i stanąć przeciwko drugiemu, zadając mu najgorsze cierpienia. Takie emocje budzi też film Smarzowskiego. Pytany o reakcje widzów, którzy byli świadkami tamtych wydarzeń, stwierdził, że większość z nich była niezwykle poruszona. Wypowiedź tę uwiarygodniły obecne na sali w „Od Nowie” osoby, które jako dzieci przeżyły atak Ukraińców na ich wioski. Najbardziej wzruszająca była wypowiedź starszego pana, który zwrócił się do reżysera z tymi słowami:

Szczęśliwy jestem, że dożyłem tego czasu, że mogę brać udział w spotkaniu z panem. I że dożyłem tego filmu. Czekaliśmy na niego, my, Kresowiacy… Niektórzy obawiają się tych emocji, które w filmie trwają trzy godziny. Ja to przeżyłem na sobie… Jestem szczęśliwy, że u schyłku mego życia doczekałem się tego filmu i że mogę tu z panem być blisko.

Inni opowiadali o tym, jak uciekali z rodziną przed atakami, jak stracili najbliższych, jak obserwowali tragiczne zajścia z ukrycia, jak wielu sąsiadów z wiosek zginęło i jak jedna Ukrainka ostrzegła rodziców, dzięki czemu ta osoba dziś żyje i może być z nami na spotkaniu…

Przyznam, że po tych wypowiedziach trudno było powrócić do swobodnego wywiadu i rozmów na temat twórczości i artystycznych planów. Tym bardziej żarty jakoś się nie udawały…

Nawiązując do emocji, jakie w widzach budzą filmy Smarzowskiego (takie jak Róża, Dom zły, Pod Mocnym Aniołem czy ostatnio Wołyń), jeden z uczestników spotkania zapytał, jak sam reżyser radzi sobie z takim ogromem intensywnych uczuć i przeżyć. Artysta stwierdził, że przede wszystkim film to tylko część jego życia. Ma przecież rodzinę, do której wraca po pracy na planie. Poza tym uważa, że jego odczucia jako reżysera rozkładają się na dłuższy okres. Aktorzy przeżywają emocje swoich postaci bardziej intensywnie. Odnosząc się zaś do Wołynia, Smarzowski zauważył, że jego uczucia związane z tamtymi wydarzeniami są niczym w porównaniu z tym, co przeżywali ludzie podczas rzezi wołyńskiej – i z tym, co nadal wielu z nich przeżywa. Stwierdził też, że nie zakładał takich silnych emocji podczas pracy nad najnowszym filmem, choć zaraz dodał: Chcę robić filmy, które poruszają, wzruszają, prowokują.

Zapytany o to, jak postrzega film jako dzieło artystyczne, wymienił trzy najważniejsze elementy, nad którymi może panować jako reżyser. Są to: scenariusz, dobór aktorów i montaż. To dzięki nim może powiedzieć, że film jest JEGO.

Jakie artystyczne plany na przyszłość ma Wojciech Smarzowski? Nie mogę teraz robić filmu historycznego, muszę zmienić temat. Za chwilę jednak wspomina coś o wczesnym średniowieczu, rodzącej się polskiej państwowości, o wątku sensacyjno-miłosnym i wierzeniach słowiańskich. Na razie czytam i myślę. Brzmi intrygująco!

(Zdjęcie – www.festiwaltofifest.blogspot.com)

_____________________________________

Instagram: @klubfilmowy
Twitter: @klubfilmowy
Pinterest: Klub Filmowy Obraz i Dźwięk
_____________________________________

Dodaj komentarz