Nowy typ detektywa – czarujący socjopata FILMY

Nareszcie jest! 5. sezon serialu kryminalnego pt. Mentalista właśnie ruszył na Canal+. Widzowie w Stanach Zjednoczonych oraz ci, którzy korzystają z serwisów udostępniających odcinki nie do końca legalnie, są już o jeden sezon do przodu, ale ja trwam przy swoich zasadach i nie uprzedzam premier. Czekam (nie)cierpliwie, mimo że zjada mnie ciekawość. Mam za to podwójną satysfakcję, gdy długo wyczekiwany tytuł wreszcie jest dostępny – podczas gdy inni już zapomnieli o emocjach odczuwanych podczas seansu, ja dopiero zaczynam je przeżywać. I tak dzieje się właśnie teraz.

TUTAJ), można wysnuć wniosek, że scenarzyści bardzo dokładnie znają postać Sherlocka – jego tok myślenia, metody działania i problemy, jakie sprawiał policji i swojemu przyjacielowi, Johnowi Watsonowi. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że postać Theresy Lisbon zbudowana jest częściowo na postaci doktora. Nie jest to jednak teza nie do obalenia. Arogancję, egoizm i poczucie bezkarności Jane zapożyczył zapewne od bohatera o innej nieco profesji, mianowicie doktora Gregory’ego House’a. Obaj bohaterowie posiadają ponadto nadzwyczajną umiejętność dedukcji, co łączy ich oczywiście znowu z postacią Holmesa. Detektyw Monk z kolei dzieli z Patrickiem doświadczenie tragedii, z którą nie może sobie poradzić. Wydarzenie z przeszłości inaczej jednak wpływa na każdego z nich. Columbo też poniekąd był wzorem dla Jane’a – jego pozorna nieporadność i zagubienie często stają się maską, dzięki której zwodzi przeciwnika i ostatecznie demaskuje jego prawdziwą naturę.

Nie wykluczam, że typów postaci, na których wzorowany jest charakter głównego bohatera serialu Mentalista, znaleźć można o wiele więcej. Wrażenie na mnie zrobił jednak sposób, w jaki poszczególne elementy wielu osobowości zostały złączone w jedną całość. Simon Baker, który zupełnie nie przekonuje mnie w innych rolach (Diabeł ubiera się u Prady, Sexlista101; wyjątkiem jest świetny występ na drugim planie w filmie Chciwość, o którym pisałam TUTAJ), tu zdaje się po prostu być Patrickiem. Nie bez przyczyny otrzymał za tę rolę nominacje do m. in. Złotego Globu i Emmy.

Drugi odcinek piątego sezonu za mną. Red John nadal pozostaje bez imienia i na wolności. Podobno teraz ma być jeszcze ciekawiej niż dotąd. Czekam z utęsknieniem na następny piątek. I mam nadzieję, że na siódmym sezonie historia się skończy – bo choć żal będzie się rozstawać z czarującym psychopatą, to z reguły scenarzystom w końcu i tak zabraknie pomysłów na kontynuację losów bohatera. A nie ma nic tak irytującego, jak  mierny finał świetnej historii. (I absolutnie nie myślę tu o zakończeniu serialu Zagubieni, bo wbrew wielu negatywnym głosom mnie finał ostatniego, szóstego sezonu, zachwycił. Ale o tym może kiedy indziej…)

Dodaj komentarz