OffPlusCamera wystartował! Festiwale

2 maja 2014 roku w Krakowie rozpoczął  się 7. Międzynarodowy Festiwal Kina Niezależnego Off Plus Camera. Mam dziwne przeczucie, że będzie to miejsce szczególne na tegorocznej festiwalowej mapie Polski. Poziom prezentowanych filmów, znanych i docenionych już przez widzów i krytyków, wyjątkowi goście i towarzyszące wydarzeniu spotkania zapowiadają prawdziwą filmową ucztę dla miłośników kina, nie tylko „niezależnego”.

Wydaje się bowiem, że bardziej odpowiednim określeniem dla filmów i konwencji, które będzie można oglądać podczas seansów, jest słowo „nowe”. „Kino offowe”, „kino alternatywne” najczęściej kojarzy się z produkcjami niszowymi, dostępnymi dla niewielu odbiorców i akceptowanymi wyłącznie przez wąskie grono widzów, którzy omijają szerokim łukiem głośne i popularne „hity”. Patrząc jednak na tytuły startujące w Konkursie Polskich Filmów Fabularnych, trzeba przyznać, że są one nie tyle „niezależne”, co prezentują „nowe” spojrzenie na filmową narrację, obrazowanie i tematykę. A dostępne są powszechnie – co więcej: mają już swoich gorących wielbicieli oraz całkiem pokaźną listę zdobytych nagród. Wystarczy podać przykłady: IdaPłynące wieżowce, Obietnica czy Chce się żyć.

Lista gości jest w tym roku imponująca. Do Krakowa przyjadą m. in.: Bartek Konopka (autor nominowanego do Oscara dokumentu Królik po Berlińsku oraz dramatu Lęk wysokości), Maciej Pieprzyca (reżyser Chce się żyć), mistrzowskie wykłady wygłoszą Jerzy Stuhr i Andrzej Wajda, z publicznością spotka się również wdowa po wybitnym reżyserze Stanleyu Kubricku, Christiane Kubrick, oraz jej brat, producent i wieloletni współpracownik autora Lśnienia, Jan Harlan. Od niedzieli w Muzeum Narodowym w Krakowie można również zwiedzać wystawę poświęconą twórczości Kubricka.

Ważnym elementem, świadczącym o ewolucji kina i podejścia do sztuki filmowej, jest fakt umieszczenia w programie kilku seriali, m.in. Detektyw, Dziewczyny, Love/Hate czy Gra o tron. Kilka lat temu byłoby to przecież niemożliwe. Dziś produkcja seriali stoi na poziomie zbliżonym, a niekiedy przewyższającym produkcje kinowe zarówno pod względem finansowym, jak i artystycznym.

Dużo czasu wymaga samo zapoznanie się z programem i kalendarzem projekcji. Festiwalowa publiczność na pewno będzie zadowolona – i mocno zmęczona. Jest to jednak zmęczenie, które daje ogromną satysfakcję. Szkoda, że i tym razem wydarzenia śledzić będę tylko wirtualnie. O braku możliwości uczestniczenia w spotkaniu z Benedictem Cumberbatchem już nie wspomnę. Jego film Little Favour z pewnością jednak zobaczę – prędzej czy później.

Tymczasem pozostaje mi oglądać relacje, zapamiętywać tytuły, które proponują organizatorzy, i być może zwrócić na nie uwagę na innych festiwalach, bardziej dla mnie dostępnych.

_____________________________________

Facebook: Klub Filmowy Obraz i Dźwięk

Twitter: @klubfilmowy

_____________________________________

Dodaj komentarz