FILMY,  NETFLIX,  PORTAL PRESTO

PROCES SIÓDEMKI Z CHICAGO Aarona Sorkina

Proces Siódemki z Chicago to jedna z najgłośniejszych Netfliksowych premier ostatniego roku, która zbiegła się z atmosferą niepokoju społecznego w Polsce i na świecie. O kontekście historycznym, mistrzowsko poprowadzonej akcji oraz kontrowersyjnej postawie obywatelskiej bohaterów rozmawiam z redaktor naczelną Presto Filmowego, Mają Baczyńską.

MB: Proces Siódemki z Chicago to film niezwykle aktualny. Pokazane w nim mechanizmy z pewnością działają w polityce i dziś.

AJ: Ta aktualność bardzo boli… Patrzymy na świat z lat 60. i 70., a mamy wrażenie, że oglądamy rzeczywistość, która jest za naszym oknem, w roku 2020 czy 2021… Proces Siódemki z Chicago to faktycznie obraz mechanizmów politycznych uzależnionych od interesów władzy czy wpływowych jednostek. To też obraz rosnących napięć społecznych, które, rozbudzone przez jedną decyzję czy wydarzenie, ogarniają dużą część społeczeństwa i w pewnym momencie stają się niemożliwe do opanowania. W filmie taką iskrą była decyzja o powołaniu kolejnej grupy młodych Amerykanów do wojska w celu wsparcia armii w wojnie w Wietnamie. Ten wątek otwiera fabułę filmu Aarona Sorkina. I choć w trakcie rozwoju akcji znika on gdzieś pod warstwą innych haseł (rasizm, prawa kobiet, nierówność społeczna czy stronniczość sądów), to później pięknie powraca w ostatniej scenie podczas odczytywania oświadczenia jednego z oskarżonych, Toma Haydena (Eddie Redmayne). Jak znacząco brzmią wtedy słowa zawarte na końcowych planszach, mówiące o zmianie skazującego wyroku w sądzie apelacyjnym! To tak jakby bunt Siódemki i wszystkich, którzy za nią poszli, z perspektywy historii był uzasadniony…

Ciąg dalszy rozmowy przeczytacie na stronie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.