Rolfe Kent o tworzeniu muzyki filmowej (Transatlantyk 2012) Festiwale, Spotkania, Transatlantyk

O komponowaniu muzyki filmowej bardzo ciekawie opowiadał na warsztatach podczas Festiwalu Transatlantyk kompozytor Rolfe Kent, autor muzyki do takich filmów jak Kate i Leopold, Schmidt, Bezdroża (nominacja do Złotego Globu), W chmurach (nagroda Satelita) oraz do serialu Dexter.
Praca nad muzyką do filmu zaczyna się od zadania reżyserowi czterech podstawowych pytań:
1. czego brakuje w scenie bez muzyki?
2. z jakiego punktu widzenia muzyka ma wypływać?
3. jakie powinno być tempo muzyki w danej scenie?
4. jakie emocje ma wywoływać dana scena w połączeniu z muzyką?
Według Kenta odpowiedzi na te pytania pozwalają obrać właściwy kierunek w tworzeniu muzyki, zgodny z wizją reżysera, przesłaniem filmu i – po dodatkowych konsultacjach – z koncepcją samego kompozytora. Tematem tych rozmów może być również moment, w którym muzyka powinna się pojawić. Niekiedy wizje reżysera i twórcy muzyki nieco się różnią, jednak istotna w tym zawodzie jest umiejętność zawierania kompromisów.
Na pytanie, co decyduje o wyborze filmu, do którego Kent komponuje muzykę, prowadzący wymienił trzy kwestie. Pierwszą jest jakość relacji z reżyserem. Jeśli w dotychczasowej pracy między twórcą filmu a kompozytorem zaistniała nić porozumienia, współpraca z pewnością okaże się owocna i nawet w przypadku odmiennych koncepcji łatwiej będzie rozwiązać kwestie sporne. Kolejnym czynnikiem decydującym o wyborze filmu jest możliwość wykazania się umiejętnościami, które do tej pory nie zostały przez kompozytora wykorzystane. Kent – jak wyznał – chce, by każdy kolejny film wymagał od niego czegoś nowego – nowego podejścia, nowych rozwiązań, nowych realizacji. Trzecim zaś elementem, który może zachęcić Kenta do pracy nad filmem, jest interesująca historia.
Ilustracją do pierwszej części wykładu był fragment filmu Schmidt ze wspaniałą kreacją aktorską Jacka Nicholsona. Kent zaprezentował pierwsze minuty filmu z wyłączoną fonią. Widzimy starszego mężczyznę, który obserwuje wskazówki zegara, odmierzające ostatnie sekundy do emerytury. Widzimy jego wyjście z pracy oraz drogę w deszczu na przyjęcie pożegnalne. Sceny pozbawione tła muzycznego są dla widza niejednoznaczne. Nie wiemy, czy bohater jest szczęśliwy, czy załamany faktem odejścia na emeryturę. Kwestia ta – z pozoru jasna – w przypadku dzieła filmowego może mieć odmienny charakter. Być może bohater niecierpliwie wypatruje momentu zakończenia tego etapu życia; może czeka na niego coś, co z powodu obowiązków służbowych było nieosiągalne… Dlatego też cisza panująca podczas prezentacji opisywanych scen nie pozwoliła nam na trafne określenie stanu emocjonalnego głównej postaci. Dopiero gdy po raz drugi obejrzeliśmy ten sam fragment – tym razem z dźwiękiem – w pełni odczytaliśmy stan wewnętrzny bohatera. Muzyka przepełniona była spokojem, ale i melancholią, smutkiem, niepewnością. Nie dało się tego odczytać za pierwszym razem.
Warsztaty prowadzone przez Rolfe’a Kenta przybliżyły nieco charakter pracy kompozytora muzyki filmowej i uświadomiły uczestnikom, co stoi u początków tworzenia muzyki, która – jak się okazuje – ma często kluczowe znaczenie dla odbioru dzieła filmowego.

Dodaj komentarz