Tomasz Raczek w Centrum Sztuki Współczesnej Spotkania

Tomasz RaczekKuratorzy Centrum Sztuki Filmowej w toruńskim Centrum Sztuki Współczesnej, Radosław Osiński i Piotr Waśniewski, kontynuują cykl spotkań z cenionymi krytykami filmowymi. Po inspirujących dyskusjach między innymi z Markiem Hendrykowskim i Michałem Oleszczykiem, Kino Centrum gościło kolejną osobowość ze świata krytyki nie tylko filmowej – Tomasza Raczka.

Pretekstem do rozmowy na temat szeroko pojętej sztuki była trwająca od czerwca w CSW wystawa prac Jerzego Dudy Gracza. Według Tomasza Raczka wystawa daje szansę „posmakowania” Dudy Gracza, który był wyjątkowym człowiekiem, intelektualistą, mającym ostre poczucie humoru i będącym prawdziwym patriotą. Wiele lat temu artysta był gościem Tomasza Raczka w programie „Ósme niebo”. Obszerny fragment wywiadu mieliśmy okazję obejrzeć podczas środowego spotkania. Malarz mówił w nim o rodzinnym mieście, Częstochowie, o swoim spojrzeniu na innych ludzi i o sztuce. W pamięć zapadły mi jego słowa na temat percepcji dzieła – nie należy pytać, CO widać na obrazie, ale JAK zostało przedstawione. (Cały wywiad dostępny jest TUTAJ.)

Temat sztuki w kontekście twórczości Jerzego Dudy Gracza płynnie przerodził się w rozmowę o sztuce w filmie. Jaka jest relacja między kinem i malarstwem? Czy takie zagadnienie ma przyszłość w polskiej kinematografii? Sądząc po mających wejść wkrótce na ekrany dwóch filmach, temat ten będzie realizowany – i to z powodzeniem. Andrzej Wajda nakręcił właśnie biografię Władysława Strzemińskiego Powidoki (premiera zapowiadana jest na przyszły rok). Drugi obraz to Ostatnia rodzina Jana Matuszewskiego, czyli historia Zdzisława Beksińskiego i jego syna, Tomasza (premiera 30 września tego roku). Wajda z wykształcenia jest plastykiem (studiował na ASP w Krakowie), dlatego w jego filmach tak ważna jest warstwa wizualna. On opowiada obrazem – stwierdził Tomasz Raczek. Z kolei drugi film zdobył już uznanie widzów i krytyków. Na festiwalu w Locarno Andrzej Seweryn otrzymał nagrodę za rolę Beksińskiego – ojca.

Czy prawdą jest, że filmowe biografie malarzy są w większości oparte na schematach fabularnych? Powołując się na opinię Zygmunta Kałużyńskiego, Tomasz Raczek przyznał, że dzieje się tak często, zwłaszcza gdy reżyser czy scenarzysta „idzie na łatwiznę”. Powielana jest wtedy historia człowieka wyobcowanego, niezrozumianego i nieszczęśliwego, który najczęściej umiera w zapomnieniu. Istnieją jednak takie filmy, które wnoszą nową wartość do gatunku biograficznego. Przykładem może być tu Caravaggio w reżyserii Dereka Jarmana. Według Tomasza Raczka autor „namalował ten film”, nadając kadrom wygląd zbliżony do obrazów słynnego włoskiego malarza epoki renesansu. „Za pomocą narzędzi filmowych Derek Jarman stworzył na potrzeby swojego filmu estetykę, której nie można było powtórzyć przy żadnym innym dziele.” Schemat filmu biograficznego, opartego na losach malarza, może być złamany zatem właśnie poprzez nadanie warstwie wizualnej szczególnego charakteru – poprzez wpisanie bohaterów w świat obrazów artysty. Cieszy mnie ta teza, ponieważ zachwycają mnie takie filmy, jak Dziewczyna z perłą czy Mr. Turner, których urok i wartość artystyczna tkwi nie tylko w sposobie prowadzenia fabuły czy w aktorskich kreacjach, ale i w pracy operatora i scenografa – w tworzeniu nastrojowych lub malowniczych kadrów, przywołujących konkretne obrazy malarzy.

Bardzo ciekawym wątkiem, jaki pojawił się w dalszej części spotkania, była kwestia jakości współczesnego kina. Ponownie przywołując wypowiedź Zygmunta Kałużyńskiego, Tomasz Raczek stwierdził, że męczy go „średnica”, artystyczna miernota. Szkoda życia na słabe filmy. Z drugiej jednak strony oglądanie przeciętnego, a nawet bardzo złego filmu – zwłaszcza przez krytyka filmowego – może przynosić korzyści. Przykładem takiej sytuacji jest niedawne zamieszanie wokół komedii Łukasza Karwowskiego Kac Wawa. Miażdżąca opinia Tomasza Raczka, zamieszczona swego czasu na jego profilu na facebooku, wywołała burzę w środowisku krytyków i filmowców. Skutkiem tego było – według Raczka – zablokowanie pewnego sposobu myślenia filmowców, polegającego na traktowaniu widzów jak mało inteligentnych odbiorców, którzy zadowolą się byle historią, nakręconą na żenującym poziomie. Tu ujawniła się najważniejsza rola krytyki filmowej – „czyszczenie brudów”, mówienie wprost o tym, co jest zrobione źle, aby więcej nikt nie popełnił podobnych błędów. Krytyka filmowa to służba społeczna. Podoba mi się takie ujęcie tego zawodu…

Wracając do kwestii percepcji filmów, Tomasz Raczek odwołał się do swojej tezy wyrażonej już w książce Kinopassana. Otóż oglądając film, odbieramy tylko połowę tego, co widzimy. Druga połowa – według Raczka – odbija się w nas samych, w naszej psychice. To, jakie emocje i jakie sensy odnajdziemy podczas seansu, zależne jest od naszych doświadczeń, wrażliwości, od nastroju i wiedzy. Stąd powstaje kolejna teza – każdy widz może w filmie odnaleźć zupełnie coś innego. Dlatego też powinniśmy rozmawiać o oglądanych filmach, dzieląc się swoimi wrażeniami i spostrzeżeniami. Z rozmów wyniknąć mogą wspaniałe wnioski, bogate filmowe odkrycia i zachwyty.

I jeszcze dwie myśli. Pierwsza – znów pochodząca od Zygmunta Kałużyńskiego: Gdy jestem w obcym mieście i źle się w nim czuję, idę do kina, bo tam czuję się jak w domu. Piękne – prawda? I druga, tym razem z młodości bohatera wieczoru (tu przywołana niedosłownie): Pobiłem się z kolegą na uczelni, bo odmawiał Wyspiańskiemu wielkości. Brawo, Panie Tomaszu! Ale opinii na temat Hobbita Panu nie daruję! Nazwać ten film landschaftem?! Jak tak można?!

(Autor zdjęcia: Maciej Wasilewski)

_____________________________________

Instagram: @klubfilmowy
Twitter: @klubfilmowy
Pinterest: Klub Filmowy Obraz i Dźwięk
_____________________________________

 

Dodaj komentarz