NAGRODY

Złote Globy 2014 – nagrody

Moje oczekiwania związane z wyborem Hollywoodzkiego Stowarzyszenia Prasy Zagranicznej właściwie zostały spełnione. Zniewolony Steve’a McQueena został uznany za najlepszy dramat. Zgodzę się z tą decyzją tym chętniej, że najlepszym reżyserem został Alfonso Cuaron (Grawitacja). Oba filmy wstrząsnęły mną bardzo mocno i zasłużyły na największe wyróżnienia. Cieszy mnie nagroda dla Leonarda Di Caprio za główną rolę męską w filmie Wilk z Wall Street (zastanawia mnie tylko, dlaczego ten obraz został ujęty w kategorii komedia/musical…). Mam nadzieję, że tym razem Leo zostanie doceniony również przez Amerykańską Akademię Filmową. Oscar byłby dla niego nagrodą nie tylko za ostatni film, ale też za wszystkie poprzednie, w których aktor kreował postaci przekonujące, wyraziste i przejmujące (Wielki Gatsby, Django, J. Edgar), a które przeszły bez echa. Za piosenkę zespołu U2 do filmu o Nelsonie Mandeli (Ordinary Love) trzymałam kciuki, choć utwór Atlas grupy Coldplay (Igrzyska śmierci. W pierścieniu ognia) też jest piękny.
Czego mi zabrakło? Michael Fassbender zasłużył na statuetkę za rolę bezwzględnego i okrutnego właściciela plantacji w filmie Zniewolony – niezależnie od poziomu aktorstwa pozostałych kandydatów kreacja Fassbendera – przynajmniej w mojej opinii – jest porażająca. I to chyba jedyny mój postulat wysłany w przestrzeń…
Problem z komentarzami dotyczącymi nagród (Złotych Globów, BAFTY, Oscarów) jest taki, że trudno obiektywnie i uczciwie odnieść się do decyzji jury, gdy nie zna się wszystkich nominowanych filmów… Czasami wynika to z zaniedbania kinomana – bądź z braku czasu – (Kapitan Phillips czy Wyścig miały swoją premierę przed ogłoszeniem nominacji), czasem jednak film wchodzi w Polsce na ekrany już po ogłoszeniu nagród… Wtedy nic nie można na to poradzić (jeśli chce się obejrzeć obraz w warunkach kinowych, a nie na laptopie i z przerwami z powodu zbyt wolnego łącza). Trzeba wtedy zanotować w grubej księdze pt. Nieobejrzane – na wieczne nigdy kolejne tytuły i liczyć na to, że może kiedyś uda się nadrobić zaległości (które wciąż nieustannie rosną). Z drugiej jednak strony mamy ten komfort, że nikt nas nie zmusza do obiektywizmu i możemy w naszych komentarzach kierować się sympatią do twórców, a nie obowiązkiem solidnego przeanalizowania dzieła filmowego. Miła i wygodna jest rola zwyczajnego widza, prawda?Pełna lista nagrodzonych w serwisie filmweb.pl.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.