FESTIWALE,  SPOTKANIA,  Tofifest

Agata Kulesza i Agata Trzebuchowska opowiadają o „Idzie”

Agata KuleszaIdę Pawła Pawlikowskiego obejrzałam rok po premierze. O rok za późno. O rok za krótko będę wspominać powolną narrację, ujmujące prostotą i pięknem zdjęcia, ciszę, która nie zawsze jest synonimem spokoju… Czasem była maską, pod którą burzyły się emocje i nieszczęścia bohaterek. O Idzie napiszę jednak kiedy indziej…

Po seansie w ramach tegorocznego festiwalu Tofifest miałam okazję wziąć udział w spotkaniu z Agatą Kuleszą i Agatą Trzebuchowską. Obie panie stworzyły wspaniały duet aktorski, w którym trudna relacja ukazana została za pomocą niedopowiedzeń, milczących spojrzeń i szarych obrazów. Dzięki ich kreacjom – oraz dzięki reżyserowi, który jest współautorem scenariusza, i dzięki pracy operatorów, film zdobył wiele wyróżnień – i oczekuje na kolejne dowody uznania, w tym na to, które w świecie kina uznawane jest za najważniejsze. Na początku przyszłego roku dowiemy się, czy Ida otrzyma nominację do Oscarów. Warto zauważyć, że film zdobył o wiele większą popularność w Europie i za oceanem, niż w Polsce.

Zapytane o to, czy spodziewały się, że Ida osiągnie taki sukces, aktorki zgodnie przyznały, że w żadnym wypadku grając w nieukończonym jeszcze filmie nie myślały o tym, jakie zdobędzie on nagrody. Obie starały się jak najlepiej wykonywać swoją pracę. I ta praca – choć niełatwa – sprawiała im ogromną radość. Obie panie zwracały też uwagę na fakt, iż Agata Trzebuchowska nie jest aktorką profesjonalną. Nie wiąże ona swojej przyszłości z tym zawodem (choć nie wyklucza udziału w innym filmowym projekcie). Agata Kulesza stwierdziła, że jej partnerka nie umie grać; jest amatorką. Wyznała jednak, że między nią a młodszą koleżanką istniał dialog, który był niezwykle istotnym elementem we współpracy na planie filmowym.

Nieuważny widz bardzo łatwo może zaklasyfikować Idę jako kolejny głos w dyskusji o trudnych relacjach między Polakami a Żydami w przeszłości. Jakże wielki będzie to błąd! Film Pawlikowskiego – jak stwierdziła Agata Kulesza – nie ma nic wspólnego z tą dyskusją, choć aktorka nie odbiera widzom prawa do takiego zrozumienia obrazu. Ja odczytuję tę opowieść podobnie jak Kulesza: jest to film o człowieku, a właściwie o dwóch kobietach, które znalazły się w takich a nie innych realiach historycznych i borykają się z problemami, które mogły stać się udziałem kogoś, kto żył w zupełnie innym czasie i zupełnie innej przestrzeni. Subtelnie zarysowany wątek przeszłości nie może być traktowany jako dominujący.

Podczas rozmowy pojawił się interesujący temat dotyczący pracy z reżyserem. Ciekawy okazał się na przykład fakt, iż scenariusz raz napisany, wielokrotnie się zmieniał w trakcie lub przed nagraniem kolejnych scen. Niektóre sekwencje miały kilka wariantów, z których do filmu wszedł oczywiście tylko jeden. Paweł Pawlikowski wykonuje ok. 20 dubli jednej sceny. Jest to bardzo męczące dla aktorów i ekipy, jednak pozwala na dopracowanie każdego szczegółu, rekwizytu, elementu dekoracji czy ustawienia ciała na planie. Ta chorobliwa wręcz dbałość o detale jest wyraźnie widoczna podczas seansu Idy. Kompozycja kadrów zachwyca harmonią, proporcją, równowagą elementów i umiejętnością wydobywania znaczeń z otoczenia. Każde ujęcie można traktować jako osobny obrazek, na którym wszystko ma swoje miejsce, ustalone przez świadomego swojej wizji artystę. Wielka w tym zasługa operatorów Ryszarda Lenczewskiego, który rozpoczął zdjęcia do Idy i Łukasza Żala, który – początkowo pełniąc rolę szwenkiera – zastąpił Lenczewskiego, gdy ten zachorował.

Agata Kulesza, zapytana o rolę Wandy, wyznała, że chciała ukazać złożoność tej postaci. Nie uciekała się jednak do wyrazistej ekspresji, krzyku czy zewnętrznych oznak zagubienia i rozpaczy. Wolała pokazać, jak ta rozpacz ujawnia się w zachowaniu Wandy, w jej trybie życia, w spojrzeniach, w krótkich słowach. Widz musi sam dokonać analizy tej postaci, zdecydować, kim tak naprawdę jest i co przeżywa bohaterka. Agata Kulesza nie chciała sugerować odpowiedzi, nie chciała pokazywać gotowych rozwiązań.

Na zakończenie padły ważne słowa, które nie brzmiały banalnie. Filmy poruszające trudne tematy o przeszłości, o relacjach międzyludzkich na tle brutalnej historii (m.in. Róża czy Ida) są potrzebne, aby były świadectwem dla młodych, którzy dziś nie wierzą, że w kiedyś działy się tak okrutne rzeczy.

Spotkanie z odtwórczyniami głównych ról – Wandy i Idy – było niezwykłą okazją do spojrzenia na filmowe postaci z innej perspektywy. A Agata Kulesza sprawia wrażenie artystki świadomej swojego potencjału i wartości, a jednocześnie z dystansem podchodzącej do popularności i rozgłosu, jaki w ostatnich tygodniach towarzyszy walce Idy o nominacje oscarowe, między innymi w kategorii Najlepsza aktorka. Nominacja ta, jeśli zostanie przyznana, będzie z całą pewnością zasłużona!

_____________________________________

Facebook: Klub Filmowy Obraz i Dźwięk

Twitter: @klubfilmowy

_____________________________________

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.