Koncerty,  MUZYKA FILMOWA

„Ale Musicale!” Teatru Roma w Toruniu

AlePięknie zakończył się tegoroczny Dzień Kobiet w Toruniu. Do mojego kochanego miasta zawitał Teatr Muzyczny Roma ze spektaklem Ale musicale! w reżyserii Sebastiana Gonciarza i w oprawie muzycznej Jakuba Lubowicza. Koncert odbył się w toruńskiej Arenie, która na mapie miasta staje się coraz bardziej rozpoznawalnym obiektem nie tylko sportowym, ale i kulturalnym.

Spektakl warszawskiego teatru to wspaniała wędrówka po świecie musicali – tych najbardziej znanych i tych nieco zapomnianych. Była to również dla mnie podróż sentymentalna – przywołała bowiem w pamięci melodie, które poznawałam wiele lat temu i dzięki którym tak bardzo ważna stała się dla mnie piosenka wykonywana przez aktora na scenie czy przed kamerą.

Od dnia premiery, czyli od 28 listopada 2013 roku, Ale musicale! obejrzało wielu widzów – nie tylko w stolicy, ale i w innych miastach Polski. Teraz przyszedł czas na Toruń.

Wieczór rozpoczął się żywiołowym wykonaniem piosenki z musicalu Koty (Mefistofelix). Później było jeszcze ciekawiej: usłyszeliśmy romantyczny utwór z Miss Saigon, skąpany w złotych światłach oraz Naprawdę chcę z Małej syrenki (przepiękny perłowy wokal!). Nastrój ożywiła dynamiczna choreografia w piosence z musicalu Crazy For You. Po chwili jednak wzruszenia powróciły za sprawą piosenki Meluzyna z Akademii Pana Kleksa oraz mrocznego utworu z Upiora w operze, któremu towarzyszyła wyjątkowa scenografia (wielkie kandelabry i łódź). Przed przerwą pojawiły się jeszcze: pełen emocji i wymagający ogromnego wysiłku od wykonawcy utwór Gethsemane (Jesus Christ Superstar), Dzień dobry (Deszczowa piosenka), poruszający do głębi utwór I Dreamed a Dream (Nędznicy) oraz – w finale pierwsze części – roztańczona kompozycja z Grease.

Po przerwie aktorzy Teatru Roma zaprezentowali piosenki między innymi z takich musicali, jak Taniec wampirów (świetny układ choreograficzny), Notre-Dame de ParisNine, Love Never Dies (znów ten perłowy wokal!), Producenci (brawo za humor!), Król Lew (dlaczego nie Hakuna Matata?) czy Chicago. Finał koncertu mógł zabrzmieć tylko w jeden sposób – piosenkami z musicalu Mamma Mia! Ostatni utwór – Waterloo – publiczność śpiewała już razem z aktorami, stojąc i klaszcząc do rytmu.

Podobnie jak podczas poprzednich występów, spektakl Ale musicale! został w Toruniu przyjęty bardzo żywiołowo i z dużym uznaniem publiczności. Widzę dwie główne przyczyny takiego stanu rzeczy. Pierwsza nie zależy od wykonawców – mam na myśli ogromną popularność musicali oraz piękno słów i dźwięków zawartych w prezentowanych piosenkach. Wszystkie przywoływane podczas koncertu tytuły to wielkie wydarzenia sceniczne, które gromadziły lub nadal gromadzą tłumy widzów. Ponadczasowość treści i uroda warstwy muzycznej sprawia, że nie można oprzeć się urokowi tych kompozycji. Duże znaczenie ma jednak dobór repertuaru, który w tym wypadku jest zróżnicowany, dynamiczny i tak ułożony, aby ani na moment widz nie oderwał oczu od sceny, a uszu od muzyki.

Drugą przyczyną powodzenia spektaklu jest bardzo wysoki poziom zdolności wokalnych aktorów. Czyste, mocne i nieprzeciętne głosy, żywiołowość wykonania i emocjonalne zaangażowanie w śpiew są widoczne przy każdym utworze. W połączeniu z fantastyczną orkiestrą brzmią świetnie. Jak więc można nie zachwycić się takim występem?

Duże znaczenie dla atrakcyjności spektaklu miała ponadto świetna rola oświetlenia, dzięki któremu stroje zmieniały barwę, a scena skąpana była w kolorach oddających nastrój i charakter wykonywanej piosenki. Ważne były również kostiumy – różnorodne (od skąpych strojów kabaretowych po bogate suknie z dekoltem czy budzące grozę łachmany wampirów), dobrane odpowiednio do przedstawianej sceny. W kilku utworach istotna była również scenografia (choćby przy wspomnianym wyżej wykonaniu piosenki z Upiora w operze), dzięki której przenosiliśmy się do innego czasu i w inne miejsce.

Wszystkie elementy składające się na spektakl Ale musicale! współgrały ze sobą harmonijnie, tworząc piękne muzyczne widowisko. Świat musicali to nieskończona przestrzeń muzyki i słów, które trafiają do każdego widza – niezależnie od wieku i doświadczeń. Miło było zobaczyć na widowni ludzi starszych, młodzież, a nawet niespełna dziesięcioletnie dzieci, które razem z rodzicami świetnie bawiły się w Arenie.

Brakowało mi tylko jednego (o czym nie pomyślał niestety organizator toruńskiego spektaklu). Chętnie zapoznałabym się z dokładnym programem wieczoru, który zawierałby nie tylko uporządkowane kolejno tytuły wykonywanych utworów, ale także nazwiska aktorów grających w bieżącym przedstawieniu (z przyporządkowaniem do tytułów) i osób odpowiedzialnych za oświetlenie, reżyserię dźwięku, kostiumy czy choreografię. Warto przecież zapamiętać tych, którzy przez cały wieczór wyczarowywali nowe miejsca, nowe nastroje i światy, które dały nam musicale.

____________________________________

Facebook: Klub Filmowy Obraz i Dźwięk
Twitter: @klubfilmowy
Pinterest: Klub Filmowy Obraz i Dźwięk
____________________________________

 

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.