Camerimage,  FESTIWALE

JESTEŚMY! (wystawa prac Patricii Piccinini)

Tegorocznej 29. edycji festiwalu EnergaCAMERIMAGE towarzyszyła wystawa prac australijskiej artystki Patricii Piccinini

Tytuł wystawy „Jesteśmy!” ma być zawołaniem przedziwnych istot, które tłumnie zapełniły przestrzeń Centrum Sztuki Współczesnej „Znaki Czasu” w Toruniu. Ich widok – tak realnych, a jednak tak bardzo odbiegających kształtem od znanych nam stworzeń – wzbudził we mnie niepewność, niechęć, może nawet odrazę. Zniekształcone twarze, ogromne pazury, wyrostki na linii kręgosłupa, owłosione plecy, zmarszczona skóra – w pierwszej chwili rzeźby Piccinini nie zyskały mojej sympatii. Wydawały mi się po prostu brzydkie.

Spacerując między woskowymi rzeźbami, coraz bardziej zastanawiałam się nad tym, co sprawia, że wyglądają one tak prawdziwie… Skóra ciepłej barwy, matowa; perfekcyjnie odwzorowane szczegóły anatomii, na dłoniach pory skórne, na głowach naturalne włosy i oczy – niby szklane, ale jakby wyrażały uczucia.

Im dłużej przebywałam w ich towarzystwie, tym bardziej zdawały mi się one ludzkie. Odniosłam takie wrażenie nie tylko przez doskonale odwzorowany wygląd. Również przez to, w jakich pozach się one znajdowały: tuliły dzieci, przytulały się nawzajem, karmiły, patrzyły ze smutkiem, były zamyślone, bały się, były bezbronne. Odczuwały emocje, tak jak my…

Mile widziany gość

Najbardziej ujęła mnie kompozycja „The Welcome Guest”, która w pierwszej chwili może przyprawić o drżenie. Widok małej dziewczynki stojącej na dziecięcym łóżku naprzeciwko dziwnego stworzenia z długimi pazurami zadziwiał i przerażał jednocześnie. Gdy jednak uważniej przyjrzałam się twarzy dziewczynki, zauważyłam, że ona wcale się nie boi. Przeciwnie – jest uśmiechnięta, wręcz uradowana widokiem stworzenia. Wyciąga rączki i sprawia wrażenie, jakby za chwilę miała przytulić mile widzianego gościa. On zaś również okazuje się mieć jak najlepsze intencje. Jego łagodny uśmiech i przyjazne spojrzenie rozwiewają obawy obserwatora. Z tej kompozycji bije takie ciepło i serdeczność, że trudno od niej oderwać wzrok.

Idea wystawy

Idea, jaką prezentuje Patricia Piccinini w swoich pracach, wiąże się z zagadnieniem manipulowania genami i z korzyściami oraz zagrożeniami, jakie może przynieść ingerencja w genetyczną strukturę organizmów. Artystka zastanawia się, jak ludzkość potraktowałaby istoty, które zrodziły się na skutek łączenia różnych gatunków – czy przyjęlibyśmy je jak równych sobie, czy próbowalibyśmy je sobie podporządkować.

W czasach, gdy odbywają się bioetyczne debaty nad konsekwencjami, jakie niesie ze sobą technologia CRISPR dla ludzkości, Piccinini kieruje naszą uwagę i etykę ku chimerom. Jaka jest nasza odpowiedzialność wobec tego, co możemy stworzyć? Jakie będzie miejsce tych stworzeń w naszym ekosystemie? Czy będą to nasi pracownicy, czy nasze dzieci?*

Nie tylko rzeźba

Oprócz rzeźb na wystawie znalazła się instalacja przypominająca tajemniczą łąkę porośniętą wysokimi trawami, kilka krótkometrażowych filmów oraz grafiki i wielobarwne prace wykonane z masy plastycznej. I choć wszystkie miały swój urok, to nie mogły one dorównać woskowym postaciom, do których wielokrotnie wracałam podczas wizyty w CSW. Trudno mi było się z nimi rozstać…

Już wielokrotnie Festiwal Camerimage zapraszał cenionych artystów do Torunia, aby w ramach wydarzeń towarzyszących filmowym seansom i spotkaniom pokazali oni swoje prace, należące do ogólnie pojętych sztuk wizualnych. Byli wśród nich m.in. Brian Adams, Gregory Crewdson, David Cronenberg czy Bob Dylan. Ciekawe, kogo przywitamy w kolejnym roku…

Organizatorem wydarzenia była Fundacja Sztuki Świata, a kuratorem wystawy Marek Żydowicz. Współorganizatorzy: Fundacja Tumult i Międzynarodowy Festiwal Filmowy EnergaCAMERIMAGE 2021, Urząd Miasta Torunia i Centrum Sztuki Współczesnej „Znaki Czasu” w Toruniu.

*Cytat pochodzi z opisu wystawy.

[Zdjęcia: Anna Józefiak]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.