Koncerty,  MUZYKA FILMOWA

MAESTRO ENNIO MORRICONE W KRAKOWIE

W walentynki 2015 roku Ennio Morricone odwiedził Kraków i poprowadził jeden z najpiękniejszych koncertów muzyki filmowej, w jakim miałam przyjemność uczestniczyć.

Artysta przyjechał do Polski w ramach europejskiej trasy koncertowej „My Life In Music”, zwieńczającej pięćdziesięciolecie jego pracy twórczej. Maestro dyrygował 85-osobową orkiestrą i 75-osobowym chórem, zaprosił również do udziału w koncercie szwedzką sopranistkę Susannę Rigacci oraz polską artystkę Joannę Jakubas (śpiewaczka Dulce Pontes nie pojawiła się na scenie z powodów zdrowotnych). Program wieczoru obejmował najpopularniejsze motywy muzyczne stworzone przez włoskiego kompozytora w ciągu 50 lat pracy.

To, co najpiękniejsze

Koncert rozpoczął się mocnym, rytmicznym tematem pt. Siła sprawiedliwego z filmu Nietykalni Briana de Palmy. Po nim wybrzmiały liryczne i wzruszające melodie pochodzące z dramatu Dawno temu w Ameryce w reżyserii Sergia Leone: Deborah’s Theme i Poverty. Usłyszeliśmy również przepiękną kompozycję z filmu 1900: Człowiek legenda, która ujęta w klamrę subtelnych dźwięków harfy i skrzypiec na początku i na końcu tematu, w środkowej części wyzwala energię pełnej orkiestry.

Maestro zaprezentował motywy z filmów H2SKlan Sycylijczyków, Miłosny krąg oraz dynamiczny temat Come Maddalena, który wyróżniał się połączeniem brzmienia organów z gitarą elektryczną i wokalizą. Pierwsza część koncertu zwieńczona została melodiami z westernów. Początkowe nuty każdego z tematów budziły entuzjazm publiczności – przecież to właśnie od tych taktów wielu słuchaczy rozpoczęło swoją przygodę z muzyką Ennia Morricone. Usłyszeliśmy więc motywy z filmu Dobry, zły i brzydki, Pewnego razu na Dzikim Zachodzie oraz Garść dynamitu, w których wspaniałe wokalizy wykonywała Susanna Rigaci w towarzystwie chóru.

Druga część wieczoru przyniosła wyjątkowe wzruszenia za sprawą jednego z najpiękniejszych motywów stworzonych przez Maestra, Chi Mai, który po raz pierwszy pojawił się w filmie Jerzego Kawalerowicza pt. Magdalena. Ten wyjątkowy klimat podtrzymały tematy z dwóch obrazów Giuseppe Tornatore – Cinema Paradiso oraz Malena. Zmiana nastroju nastąpiła dzięki energicznym melodiom z filmów Bitwa o Algier czy Klasa robotnicza idzie do raju. Podniosłą atmosferę zaś wprowadził motyw z dramatu Ofiary wojny, wykonywany z udziałem chóru i solistki. Kolejny utwór, Abolission, napisany do obrazu Queimada, oparty został na śpiewie chóru, brzmieniu organów i rytmie bębnów.

Finałowe tematy wywołały największe wzruszenie. Muzyka z Misji zachwyca kolejne pokolenia słuchaczy – my mieliśmy okazję usłyszeć temat Gabriel’s Oboe, Falls, a na koniec wspaniałą kompozycję On Earth As It Is In Heaven. Niespodzianką dla publiczności było wykonanie utworu Nella Fantasia z udziałem polskiej sopranistki Joanny Jakubas. Na bis usłyszeliśmy ponownie temat The Esctasy of Gold oraz On Earth As It Is In Heaven.

Sekret Maestra

Program wieczoru pozwolił po raz kolejny zachwycić się pięknem muzyki filmowej. Pomógł też dostrzec sekret, jaki tkwi w muzyce Maestro. Morricone posiada niezwykłą umiejętność łączenia w jednym utworze różnorodnych instrumentów. Wydobywa z orkiestry najpiękniejsze tradycyjne brzmienia (smyczki, fortepian, harfa, instrumenty dęte, takie jak trąbki, flety, oboje oraz instrumenty perkusyjne), ale oprócz tego włącza inne dźwięki: gitarę elektryczną, elektroniczne pianino modyfikujące dźwięk, organy. Korzysta też z chóru i solistów. Wydawać by się mogło, że taki zabieg wprowadza nieład, chaos do kompozycji. W końcu ile różnych typów dźwięku może wybrzmiewać w jednym utworze!? Maestro Morricone potrafi jednak nadać każdej sekcji odpowiednią rangę tak, aby jak najlepiej uwypuklić niepowtarzalny charakter określonych instrumentów i zestawić ze sobą takie brzmienia i nastroje, by uzyskać harmonijne kompozycje, pełne ładu i niezwykłej siły.

Morricone nie ogranicza się zatem do typowych możliwości orkiestry. Stosując szerokie instrumentarium, tworzy melodie o szerokiej przestrzeni. Patrząc na sposób, w jaki mistrz dyryguje orkiestrą, można odnieść wrażenie, że jego myśl wędruje od instrumentu do instrumentu, przemierzając szerokość sceny w jednej chwili i wydobywając pożądane dźwięki, które w wyobraźni słuchacza zmieniają się w barwy i kształty. Muzyka, nawet ta subtelna i wzniosła, staje się dynamiczna, bo tej dynamiki wymaga proces tworzenia i wykonywania melodii. Kompozycje włoskiego artysty przenikają do wnętrza, poruszają i wznoszą myśli ponad to, co przeciętne. Nawet nie znając scen, które ilustrowane były przez poszczególne utwory, można było odczuć charakter zdarzeń i poczuć nastrój panujący w danej chwili w filmie.

Milczący Mistrz

Podczas koncertu zabrakło mi tylko jednego: głosu mistrza! Choć jedno słowo, krótkie powitanie, jakieś wspomnienia związane z prezentowanymi tematami… Cokolwiek, byle tylko usłyszeć głos tego, który na co dzień milczy i ukrywa się za brzmieniem muzyki. Próbuję zrozumieć przyczynę tego milczenia podczas koncertu. Może wyjaśnienie znajdziemy w tytule trasy: „My Life In Music” – „Moje życie w muzyce”? Być może to muzyka miała opowiedzieć o życiu Morricone zamiast niego. Może właśnie w kolejnych utworach powinniśmy doszukiwać się obrazów z jego życia, bo to w nich zamknął swoje uczucia, emocje i wrażenia. Jak każdy artysta, również Morricone wyraża siebie w dziedzinie sztuki, jaką tworzy. A tą dziedziną jest właśnie muzyka.

Dzieło o swoim twórcy

Co więc można wyczytać o Ennio Morricone z jego dzieł? Przede wszystkim ogromną radość, afirmację świata, umiejętność dostrzegania piękna i dobra, ale też czułość na przejawy zła. Postrzeganie życia jako wartości złożonej, różnorodnej i wielowymiarowej. Wrażliwość na wzniosłe chwile i prostą codzienność. I jeszcze jedno – skromność. Bo to właśnie ona kazała mistrzowi zamilknąć i oddać głos jego muzyce. Tak właśnie postrzegam Ennio Morricone jako artystę. Jak jest naprawdę? Nie wiem. Ale stykając się z czyimś dziełem chcemy przenosić cechy sztuki na osobę artysty. Niech więc tak zostanie.

Walentynki spędzone w towarzystwie Ennio Morricone były wieczorem szczególnym, pełnym emocji i wielkich wzruszeń. Piękny Kraków zaskoczył gości przybyłych z różnych stron Polski słoneczną, niemal wiosenną pogodą. A melodie usłyszane podczas koncertu wciąż wybrzmiewają w pamięci i pozostaną tam na długo.

Molto grazie, Maestro!

[Zdj.: A.J.]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.