FESTIWALE,  FILMY,  NETFLIX,  Tofifest

Opowieść o afirmacji życia – „Carte blanche” Jacka Lusińskiego

carte2

Kacper ma 45 lat. Mieszka z matką – do jej tragicznej śmierci. Pracuje w szkole – wśród młodzieży czuje się najlepiej. Rozumie uczniów i oni to doceniają. Ma przyjaciela. I nieuleczalną chorobę, która sprawi, że za kilka miesięcy Kacper będzie niewidomy.

Historia nauczyciela z Lublina oparta jest na faktach, choć wiele sytuacji zostało celowo zmienionych, aby nie obnażać prywatnych spraw człowieka, który do dziś jest aktywny zawodowo. Mamy więc do czynienia z kreacją postaci – zatem mówić będę o Kacprze jako o bohaterze filmu, skonstruowanym przez Jacka Lusińskiego (reżysera i scenarzystę) oraz Andrzeja Chyrę, który w tej roli wypadł przekonująco.

Gdy słyszymy o kolejnym filmie, którego bohater zmaga się z chorobą, spodziewamy się wzniosłych słów o sile ducha, czekamy na wzruszające i patetyczne sceny ukazujące walkę z ograniczeniami, a na koniec wypatrujemy morału. Kacper jest jednak bohaterem codzienności. W jego postawie nie znajdziemy heroicznych zapewnień o tym, że się nie podda. Przeciwnie: pierwsze chwile po diagnozie są dramatyczne. Późnej jednak mężczyzna po prostu żyje dalej, choć nie jest mu łatwo zaakceptować siebie w nowej sytuacji. Liczy w krokach odległość od sali do pokoju nauczycielskiego, dotyka ścian i poręczy, aby zorientować się, w którym miejscu się znajduje, wprowadza dla uczniów nowe „funkcje” w klasie, aby nie wykonywać czynności, których nie mógłby realizować ze względu na wzrok. Przyjmuje wychowawstwo klasy maturalnej, jedzie na wycieczkę… Podejmuje ryzyko – faktycznie jest niezdolny do pracy, a ukrywanie choroby jest w takim przypadku nieodpowiedzialne. Robi to jednak dlatego, że praca jest dla niego sensem życia. To młodzież i jej problemy bardziej zajmują Kacpra niż jego inwalidztwo. Jest w stanie pożyczyć sporą sumę pieniędzy uczennicy, aby ta mogła pojechać na ostatnią klasową wycieczkę. Potrafi szukać dziewczyny, by namówić ją do zdawania matury. Jest przy uczniach, gdy ci stoją przed salą egzaminacyjną i nerwowo powtarzają wiadomości. „Nauczyciel z powołania” – można by powiedzieć. I nie będzie to przesadą.

Reżyser zachowuje umiar w stopniowaniu trudności, z jakimi zmagają się bohaterowie. Dramat Kacpra jest równoważony przez rozwinięcie historii Wiktora i jego relacji z żoną oraz wątku Klary. Nauczyciel wychowania fizycznego przeżył swoją traumę, Ewa – koleżanka Kacpra – również ma własną niewesołą historię (w rzeczywistości wątek romansowy przedstawiony w filmie nie miał miejsca w życiu Macieja Białka, pierwowzoru postaci Kacpra). Na tym tle choroba bohatera jest tylko jedną z wielu ludzkich małych tragedii, które dzieją się wokół nas. Oglądając Carte Blanche nie czujemy się jednak przytłoczeni szarą codziennością. Jest bowiem w tym życiu również miejsce na miłość, śmiech, dowcip i żarty. Reżyserowi udało się odpowiednio zbalansować nastroje w filmie. Rozmowy Kacpra z uczniami podczas lekcji zestawione są z samotnymi popołudniami spędzanymi przez historyka w domu. Komiczna scena zebrania rady pedagogicznej dzieje się obok rozmowy nauczyciela z Klarą o jej sytuacji w domu.

Żaden z wątków dotyczących postaci drugoplanowych nie jest pogłębiony. Mogłoby się wydawać, że scenarzysta tylko zarysował kontury postaci, zapominając o ich wypełnieniu. Takie rozwiązanie jest jednak odpowiednie. Nikomu przecież nie trzeba tłumaczyć, co dzieje się w domu dziewczyny, która ma sine oko. Nie potrzeba więcej mówić o życiu zapracowanego Wiktora, by domyślić się, jak jego nieobecność wpływa na relacje rodzinne. Widz ma sam dopowiadać sobie szczegóły – przecież je zna.

Całą historię poznajemy z perspektywy Kacpra. Wielokrotnie obserwujemy rzeczywistość w sposób, w jaki widział ją bohater: jest ona zamazana, niewyraźna, szara, pełna ciemnych plam. Mamy ograniczone pole widzenia – podobnie jak Kacper nie widzimy tego, co widzielibyśmy własnymi zdrowymi oczami. Postępowanie choroby sygnalizowane jest też przez mrużenie oczu, wpatrywanie się w jakiś obiekt, wysilanie spojrzenia. Andrzej Chyra w sposób bardzo subtelny i jednocześnie naturalny pokazał niepewność osoby tracącej wzrok, jej zagubienie i bezradność. Jest wyciszony, powściągliwy w stosowaniu aktorskich środków wyrazu. Takie ujęcie postaci czyni ją jeszcze bardziej wiarygodną.

Szczególną uwagę zwracają zdjęcia Witolda Płóciennika, w których główną rolę gra światło. Promienie słońca przenikające między liśćmi kasztanowca, blask wpadający do pokoju o poranku czy lampy w sklepie elektrycznym raziły Kacpra. Efekt ten potęguje dodanie do niektórych ujęć mocnych refleksów, błysków, które dodatkowo pełnią funkcje estetyczną. Często widzimy też miasto – Lublin. Raz patrzymy z okna trolejbusa, innym razem obserwujemy je z dachu pojazdu albo rozglądamy się wokoło, razem z bohaterem chodząc po ulicach.

Najważniejszy jest w filmie jest jednak sam Kacper – zwyczajny człowiek, dla którego świat miał się skończyć. Ale tylko na chwilę. Pogodzenie się z sytuacją przyszło z trudem, ale w końcu nastąpiło. Podobnie stało się w życiu innych postaci. I to czyni z obrazu Jacka Lusińskiego film o afirmacji życia – zwyczajnego, niełatwego, ale wartościowego, w którym liczy się człowiek i jego pragnienia. Symboliczna jest scena zamykająca historię: awaria ciepłociągu jest przyczyną mgły, która odcina od świata część miasta. Ludzie omijają ulice spowite parą. Kacper jednak zachowuje się inaczej – idzie naprzód. Gdy jeden z przechodniów zwraca mu uwagę, że „przecież nic nie widać”, Kacper odpowiada z uśmiechem: „No i dobrze.” W tym momencie wiemy już, że bohater ostatecznie przyjął swój los i zaakceptował go.

Carte blanche to kolejna w ostatnich latach – po filmie Chce się żyć czy Bogowie – prosta i piękna zarazem historia o afirmacji życia. Takich filmów trzeba nam więcej. Dobrze, że w polskim kinie takie produkcje zaczynają się pojawiać. I dobrze, że zyskują przychylność widzów i uznanie krytyków. Trzeba nam wierzyć w istnienie światła, nawet gdy go nie widzimy…

Ocena: 7/10

_____________________________________

Facebook: Klub Filmowy Obraz i Dźwięk

Twitter: @klubfilmowy

_____________________________________

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.