Kolorowa wydmuszka, czyli „La La Land” niedoskonałe Filmy

Agnieszka Holland, komentując oscarowe zwycięstwo Artysty Michela Hazanaviciusa w 2012 roku (10 nominacji do Oscara, z czego 5 zamienionych na statuetki – w tym za najlepszy film), powiedziała, że obraz ten jest „wydmuszką” i zdecydowanie skrytykowała wybór Akademii. Polska reżyser bardzo mnie tą opinią zirytowała. Ten czarno-biały, niemy film z doskonałym Jeanem Dujardinem i wspaniałą Bérénice Bejo uważam bowiem za arcydzieło. Pozwolę sobie jednak zapożyczyć to określenie do recenzji filmu La La Land. Zatem…

… film Damiena Chazelle’a to wydmuszka. Co prawda przesycona kolorem, roztańczona i rozśpiewana, ale to tylko skorupka. Być może w zamyśle (na co wskazuje zwiastun) miała być ona wypełniona magią, nostalgią i urokiem, lecz ostatecznie pozbawiona została życia i głębszych emocji.

Moje rozczarowanie wynika przede wszystkim z tego, że oglądając historię dwojga młodych ludzi, próbujących zrealizować swoje marzenia w Mieście Aniołów, nie umiałam wczuć się w ich sytuację. Ich radości i smutki były mi dalekie. Okrzyki radości czy łzy i westchnienia nie przekonały mnie. Wielkie oczy Emmy Stone – choć tak piękne i szczere – nie wyrażały niczego poza pragnieniem, bym uwierzyła w jej postać. Bez powodzenia. Smętne i jednostajne spojrzenie Ryana Goslinga – mimo że miało odczarować moją niechęć do aktora – tylko ją pogłębiło.

Umiejętności wokalne obojga artystów są niestety tylko przeciętne. Tę samą uwagę kieruję w stronę całej obsady. Nie potrafię wskazać wykonawcy, który zachwycił mnie barwą czy siłą głosu lub interpretacją piosenki (jedynie wokalista John Legend jako Keith prezentował ciekawy wokal, ale jest on przecież profesjonalnym muzykiem!). Raziło mnie również nieumiejętne podłożenie głosów podczas partii śpiewanych – wyraźnie było widać i słychać, że śpiew w większości scen był nagrany osobno i dodany do obrazu. W filmie, który pretenduje do miana arcydzieła, takie rzeczy nie powinny się zdarzyć. (Oddając sprawiedliwość Ryanowi Goslingowi, muszę wspomnieć, że chyba rzeczywiście to on grał na fortepianie. Szczere wyrazy uznania!)

Choć City of Stars wciąż brzmi w mojej głowie, a Audition (The Fools Who Dream) pewnie zdobędzie Oscara, to nie uważam, by były to utwory na miarę I Dreamed A Dream z Nędzników. Nota bene, ostatnia z wymienionych kompozycji z La La Land przywołuje mi na myśl właśnie pieśń Fantine niesprawiedliwie pominiętą w nominacjach. Wykonanie Anne Hathaway (Oscar 2013 dla najlepszej aktorki) ma w sobie taką siłę, że wzbudza gwałtowne wzruszenie już od pierwszej nuty. Cały La La Land nie wykrzesał ze mnie ani odrobiny tych emocji, które wywołała we mnie Anne jednym utworem.

Opowieść Damiena Chazelle’a ilustrowana piosenkami i dużo lepszą muzyką (pewny i zasłużony Oscar dla Justina Hurwitza), jest nieharmonijna. Z jednej strony oglądamy realia trudnego życia w środowisku początkujących artystów, którzy chcą spełnić marzenia o sławie i uznaniu. Z drugiej strony widzimy surrealistyczne sceny, mające nadać historii wymiar baśniowy (?) lub oniryczny (?). Pojawia się pytanie: czy całą historię mamy odczytywać dosłownie (wtedy przyjęlibyśmy, że w filmie rządzi realizm), czy jednak mamy dać się ponieść fantazji i przystać na baśń (wtedy powstałaby piękna metafora). Problem polega na tym, że mimo wizualnej urody wielu sekwencji nie bardzo wiemy, w jakiej konwencji się poruszamy. To utrudnia odbiór filmu. Co więcej – zamiast delektować się wysmakowaną scenografią i kostiumami, zastanawiamy się, co jest nam dane wprost, a co powinniśmy przyjąć jako symbol.

Nie przeczę, że pewnego uroku dodają obrazowi odwołania do klasycznego amerykańskiego kina i muzyki. Kilkakrotnie twórcy przypominają nam Casablancę, stylizują sceny tańca na te pochodzące z dawnych musicali (sekwencja otwierająca film przywołuje w pamięci Grease) czy na te znane z filmów z Fredem Astairem (nocna scena z widokiem na miasto) i wciąż tłumaczą, dlaczego czysty jazz jest taki ważny. To piękne, że w XXI wieku główny nurt kina oddaje hołd legendom. W La La Land dzieje się jednak coś, co sprawia, że nie potrafię się tym zachwycić. Może przyczyna tego tkwi w zbyt intensywnym zwracaniu uwagi widza na to, że twórcy i nasi bohaterowie kochają tradycję. Być może wolałabym sama to odkryć z subtelnych sygnałów dawanych mi na ekranie. Zrobił tak właśnie Michel Hazanavicius, nadając swojemu czarno-białemu bezdźwięcznemu obrazowi delikatną nutkę nostalgii i magii. Francuski reżyser potrafił wyważyć wszystkie składniki dzieła, tworząc obraz idealny. Amerykańskiemu twórcy to się nie udało.

Film La La Land warto zobaczyć wyłącznie dla kilku scen, które świadomie powinniśmy pozbawić kontekstu całości. Jest to na przykład powietrzny taniec w obserwatorium, casting, podczas którego Mia śpiewa piosenkę The Fools Who Dream czy wyobrażony taniec Seba i Mii w białej sukni na tle gwiazd. Nic ponad to.

Obawiam się, że mimo tych zastrzeżeń La La Land otrzyma większość możliwych do zdobycia Oscarów. Potwierdzi to niestety moją teorię, że szerokie działania marketingowe potrafią przekonać członków Akademii do uznania dzieła niedoskonałego za ideał. Machina promocyjna filmu Damiena Chazelle’a jest przecież ogromna. Tym samym filmy, które niosą ze sobą większą wartość, przepadają ze względu na mniejszy rozgłos.

Może jednak zdarzyć się tak, jak stało się w 2006 roku, gdy niemal pewnym zwycięzcą podczas rozdania Oscarów był film Tajemnica Brokeback Mountain, zaś werdykt zaskoczył wszystkich. Obraz Anga Lee miał 8 nominacji, zdobył jednak tylko 3 statuetki, zaś za najlepszy film uznano Miasto gniewu (3 Oscary z 6 nominacji). W tym roku wśród 10 nominowanych tytułów znajduje się kilka takich, które mogą odebrać laur pierwszeństwa musicalowi La La Land. Według mnie są to: Nowy początek, Przełęcz ocalonych oraz mój faworyt w każdym tegorocznym wyścigu – Aż do piekła. Jak będzie w rzeczywistości, dowiemy się 26 lutego. Tymczasem wrócę chyba do klasyki i zamiast rozmyślać o La La Land, obejrzę ponownie CasablankęNędzników, Deszczową piosenkę i Artystę.

Ocena: 5/5

_____________________________________

Instagram: @klubfilmowy
Twitter: @klubfilmowy
Pinterest: Klub Filmowy Obraz i Dźwięk
_____________________________________

Recent Comments

  1. Ola

    Dla mnie ten film to perła w każdym calu: Emocje, Barwy, Muzyka! Po prostu zachwycający i niezwykły…
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz