Oscary 2013 – najlepszy film NAGRODY

W filmowych podsumowaniach roku 2012 wielokrotnie spotkałam się z twierdzeniem, że był to okres bardzo dobry dla kina. Rzeczywiście, w ciągu ostatnich 12 miesięcy pojawiło się wiele naprawdę dobrych obrazów, doskonale realizujących różne konwencje i poruszających szeroki zakres tematów. Ten urodzaj w kinematografii potwierdzony został przez poszczególne zespoły jury, przyznające wszelkie możliwe nagrody filmowe. Podobnie stało się w przypadku tegorocznych Oscarów. 
Mimo że wśród nominowanych produkcji znalazły się takie, które zdecydowanie prowadziły w statystykach (Lincoln – 11 nominacji, po 7 dla Nędzników i Poradnika pozytywnego myślenia), to nie mamy filmu, który zmiażdżył konkurencję liczbą przyznanych statuetek. Nie powtórzył się więc chociażby rok 1998, gdy Titanic zdobył 11 nagród na 13 nominacji, czy rok 2004, w którym Powrót króla powtórzył sukces filmu Camerona, tyle że wygrał we wszystkich kategoriach, w których miał szansę na zwycięstwo.

Niezwykle cieszy mnie Oscar dla Bena Afflecka za obraz pt. Operacja Argo w kategorii „Najlepszy film”. Zwycięstwo odniesione nad Stevenem Spielbergiem, Michaelem Haneke, Angiem Lee czy Quentinem Tarantino na pewno zaostrzy apetyt krytyków i widzów, którzy oczekiwać będą kolejnego mistrzowskiego filmu scenarzysty Buntownika z wyboru i nie pozwolą mu zwlekać kolejnych 15 lat. Mam wrażenie, że Affleck w swojej pracy wolny jest od kompleksów. Nie jest wybitnym aktorem, jednak pogrywa od czasu do czasu tu i ówdzie. Filmy z jego udziałem nie przynoszą zawrotnych zysków, ale wciąż przypomina on nam o sobie. Ma odwagę stanąć w jednym szeregu z reżyserami i scenarzystami cieszącymi się najlepszą reputacją, wybitnymi osiągnięciami i licznymi nagrodami. Na dodatek ma on czelność wygrać z nimi w wyścigu o najważniejsze trofea w świecie filmu! Dobrze się stało. Docenienie Operacji Argo może świadczyć o tym, że młodzi twórcy podążający własnymi ścieżkami mają jednak w Hollywood szanse na sukces, mimo że w ich towarzystwie pojawia się wielu „wyjadaczy”, doświadczonych i pewnych siebie. Z pewnością współpraca z Georgem Clooney’em otworzyła przed Affleckiem wiele drzwi, które pozostałyby zamknięte bez protekcji mistrza, jednak – paradoksalnie – niektóre z tych wrót mogły wręcz zatrzaskiwać się z hukiem, bowiem na nazwisko „Clooney” nie wszyscy w Hollywood reagują przyjaźnie.
Operacja Argo otrzymała również Oscara w kategorii „Najlepszy montaż”, co jest istotne z tego względu, że w filmie sensacyjnym ta dziedzina sztuki filmowej ma szczególne znaczenie: poprzez zestawianie kolejnych kadrów montażysta może budować napięcie, kierować uwagę widza na detale czy podkreślać emocjonalną grę aktorów. Błędy montażowe natomiast są w stanie zrujnować nawet najlepszy scenariusz. Trzecie wyróżnienie zostało przyznane Chrisowi Terrio właśnie za scenariusz adaptowany do filmu Afflecka. Terrio nie ma w swoim dorobku zbyt wielu scenariuszy – podobnie jak Affleck 15 lat temu, gdy odbierał nagrodę razem z Mattem Damonem. Miejmy nadzieję, że podąży śladami starszego kolegi, któremu to – jak powiedział podczas gali oscarowej – zawdzięcza swoją obecność na scenie ze złotą statuetką w dłoni.
c.d.n.

Dodaj komentarz