FESTIWALE

Mój festiwalowy rok 2014

Mijający rok 2014 był dla mnie przede wszystkim rokiem festiwali filmowych. Po raz pierwszy brałam udział w kilku filmowych imprezach jako akredytowany dziennikarz, reprezentujący swój własny blog lub redakcję serwisu www.soundtracks.pl.  Ta zawieszka trzymana na szyi podczas koncertów i spotkań ma magiczną moc. Można wchodzić tam, gdzie nie każdy ma wstęp, można rozmawiać z osobami, z którymi nie każdy rozmawiać może. No i jest jeszcze ta satysfakcja, którą daje obecność mojego adresu mailowego w bazie kontaktów festiwalu w Poznaniu, Krakowie czy Toruniu. Wiem, że dla zawodowych dziennikarzy moje słowa mogą brzmieć nieco naiwnie, ale dla mnie jest to ogromny powód do dumy.

Jakie festiwalowe marzenia spełniły się w roku 2014?

Najpierw był Festiwal Ballady i Piosenki Filmowej w Toruniu. Wzięłam udział w kilku koncertach oraz przeprowadziłam pierwszy w swoim życiu (niespodziewany) wywiad – i to z samym Bartoszem Chajdeckim! Na tarasie w hotelu Copernicus rozmawialiśmy o powstaniu warszawskim, o muzyce do Grawitacji i o tym, dlaczego tak mało kobiet komponuje muzykę filmową.

Niedługo po „balladzie” wyjechałam do Poznania na mój trzeci Transatlantyk. Mam wyjątkowy sentyment do tego festiwalu, ponieważ to właśnie od niego zaczęłam swoją niezwykłą przygodę z imprezami filmowymi. Cóż takiego działo się tym razem? Spotkałam Johna Ottmana (X-man: Przeszłość, która nadejdzie), o mały włos nie zderzyłam się w drzwiach z Michaelem Pricem (Sherlock), gdy wychodziłam z Gali Zamknięcia festiwalu. Mocno przeżyłam film Powstanie Warszawskie, dowiedziałam się wiele o roli kostiumów w filmie – i przeprowadziłam swój pierwszy wywiad w języku angielskim.

Mój udział w Festiwalu Muzyki Filmowej wydawał mi się czymś nieprawdopodobnym. Aż któregoś dnia otrzymałam wiadomość z biura festiwalowego z propozycją współpracy! No i stało się! Klub Filmowy Obraz i Dźwięk oficjalnie pojawił się w Krakowie. Emocje związane z koncertami (James Bond, Gladiator) i spotkaniami (Marianelli, Zimmer) nadal wydają mi się nieprawdopodobne, jakby przeżyte we śnie. A jednak to wszystko się zdarzyło! Dowodem na to jest choćby autograf Dario Marianellego na płycie FMF 2014. Bez wahania mogę stwierdzić, że w tym roku to właśnie przepiękny Kraków dostarczył mi najwięcej przeżyć i filmowych doświadczeń.

Minęło lato, ale została jeszcze jesień – a tu miały miejsce dwa wydarzenia, ponownie z toruńskim rodowodem.

Podczas festiwalu Tofifest w Toruniu udało mi się między innymi wreszcie obejrzeć Idę i wziąć udział w spotkaniu z Agatą Kuleszą i Agatą Trzebuchowską. I choć chciałam uczestniczyć w kilku jeszcze seansach, nic z tego nie wyszło – tradycyjne jesienne przeziębienie wyłączyło mnie z większości wydarzeń.

Mój festiwalowy rok zamknął Camerimage w Bydgoszczy (tym razem byłam zwykłym odbiorcą, bez plakietki PRESS), który dla mnie okazał się bardzo hojny. Jednego dnia obejrzałam cztery świetne filmy, w tym obraz pt. Mr. Turner  oraz Furię. Zabrakło mi niestety kilku dni, bo program był pełen wartych obejrzenia tytułów (choćby seans otwarcia – Imitation Game).

Co zostało z tych wydarzeń? Ogromna satysfakcja, niezwykłe wspomnienia, przełamane granice, kilka ważnych kontaktów i przede wszystkim nowo odkryte przestrzenie filmowej magii, do tej pory zasłonięte przede mną. Cieszę się, że mogłam dzielić się tymi wrażeniami z Wami. Mam nadzieję, że przyszły rok również mnie zaskoczy i że festiwale, w których wezmę udział, przyniosą mi – i Wam – wiele radości i niesamowitych przeżyć.

_____________________________________

Facebook: Klub Filmowy Obraz i Dźwięk

Twitter: @klubfilmowy

_____________________________________

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.