Recenzja muzyki Craiga Armstronga do filmu „Wielki Gatsby” MUZYKA FILMOWA, Recenzje muzyki filmowej

Craig Armstrong napisał muzykę, która nie powinna pasować do klimatu panującego w filmie Baza Luhrmanna. Liryzm, melancholia i sentymentalny temat miłosny nie wydają się być odpowiednim tłem dla zilustrowania bujnego życia towarzyskiego prowadzonego w Ameryce w latach dwudziestych. Żywiołowe tańce, kolorowe stroje, szybkie samochody, małżeńskie zdrady i piętno zbrodni – to świat, o jakim opowiada filmowy Wielki Gatsby. Czy w takim świecie jest miejsce na subtelne uczucia, na piękne ideały? Luhrmann, umiejętnie zestawiając sceny zbiorowe z kameralnymi, uczynił ze swojej historii zarówno wspaniałe widowisko, jak i gorzki portret człowieka, który dla marzeń poświęcił całe swoje życie. Muzyka w tym obrazie ma zaś kluczowe znaczenie.

Laureat Złotego Globu z 2002 roku za muzyczną ilustrację do obrazu Baza Luhrmanna Moulin Rouge! po raz kolejny spotkał się z sytuacją, w której tradycyjna partytura filmowa miała być jedną z kilku warstw, w jakich funkcjonuje muzyka. Obok partii orkiestrowych w filmie Wielki Gatsby przestrzeń dźwiękową wypełnia uwspółcześniony jazz (zarówno w aranżacjach instrumentalnych, jak i wokalnych) oraz utwory stylizowane na lata dwudzieste minionego wieku. Wydawać by się mogło, że w połączeniu z rewelacyjnymi wykonaniami piosenek (kompilacja jest w tym roku nominowana do nagrody Grammy – i wymaga osobnej recenzji), w których nagranie zaangażował się szanowany w świecie muzyki producent Jay Z, orkiestralne ilustracje wypadną blado. Nic bardziej mylnego!

Armstrong w płynny sposób splata swoje kompozycje z brzmieniem tradycyjnej jazzowej kapeli Bryana Ferry`ego i z gitarowym tematem zespołu The xx (Overture And Sanitarium; Beautiful Shirts And Dan Cody); łączy sentymentalny motyw skrzypcowy z refrenem piosenki amerykańskiej wokalistki Lany Del Ray (Hotel Sayre). Wokal artystki pojawia się na ścieżce dźwiękowej kilkakrotnie i niemal za każdym razem brzmi inaczej, w zależności od charakteru sceny. Zawsze jednak mamy świadomość, że ta melodia stanowi główny motyw miłosny w filmie. Szczególnie w pamięć zapada piękny, pełen dźwięków i przestrzeni temat Buchanan Mansion And Daisy Suite, towarzyszący najazdowi kamery na posiadłość małżonków Buchanan (można odnaleźć w tym motywie podobieństwo do utworu Lionela Richiego Still). Wyjątkowe są momenty, w których widząc zielone światło latarni dochodzące z przeciwległego brzegu zatoki, słyszymy metaliczny, wysoki, jednostajny ton, jednocześnie piękny i niepokojący, z orkiestrą w tle. Niezwykła ilustracja muzyczna towarzyszy również scenie śmierci Gatsby`ego (Gatsby`s Death And Portico).

Poza świetną, dynamiczną kompozycją Let`s Go To Town, cały soundtrack jest utrzymany w stonowanym, melancholijnym nastroju. Takie rozwiązanie powoduje, że muzyka instrumentalna stanowi w filmie przeciwwagę dla energicznych, wykonywanych z rozmachem (wizualnym i aranżacyjnym) piosenek. Tematy Armstronga pojawiają się z reguły w chwilach, gdy obserwujemy głównego bohatera, jego relacje z Daisy i poznajemy wewnętrzne rozterki postaci. Dzięki temu oddalamy się od rozkrzyczanego, rozbawionego tłumu i skupiamy się na dramacie jednostki. Sceny te charakteryzuje nastrój intymności, niepewności i – wraz z rozwojem akcji – utraconych na zawsze nadziei. Trudno sobie wyobrazić, aby piosenkom, które pojawiają się w filmie (na przykład podczas przyjęć w zamku Gatsby`ego), towarzyszyła równie dynamiczna muzyka instrumentalna. Armstrong doskonale wyważył klimat historii i nadał jej subtelny charakter oraz głębię.

Jak dotąd ścieżka dźwiękowa skomponowana przez Craiga Armstronga została dostrzeżona w wyścigu do statuetek Grammy, znalazła się również w gronie 114 soundtracków branych pod uwagę przy rozdawaniu nominacji do Oscara. Piosenka Lany Del Ray Young And Beautiful, której fragmenty Armstrong wplótł w swoje kompozycje, otrzymała nominacje do Grammy, Satelity oraz do nagrody Światowej Akademii Muzyki Filmowej. Widać więc, że harmonijne połączenie różnych typów muzyki oraz umiejętne wykorzystanie ich w budowaniu nastroju i charakteryzowaniu postaci zdobyło uznanie wśród jury przyznających najważniejsze nagrody muzyczno-filmowe. Mam nadzieję, że na nominacjach się nie skończy.

Ścieżka dźwiękowa do dzieła Baza Luhrmanna pt. Wielki Gatsby – podobnie jak sam film – wywołuje skrajne opinie. Ja należę do tej grupy osób, które widzą w muzyce Armstronga ogromną wartość – zarówno w połączeniu z obrazem, jak i poza nim. Nie mogę się od niej uwolnić.

Recenzja pojawiła się również w portalu www.soundtracks.pl.

_____________________________________

Facebook: Klub Filmowy Obraz i Dźwięk

Twitter: @klubfilmowy

_____________________________________

Dodaj komentarz