Festiwal Muzyki Filmowej,  FESTIWALE,  FILMY,  Koncerty,  MUZYKA FILMOWA

Gladiator Live In Concert – Kraków 2014

Gladiator2

What we do in life echoes in eternity! Długo czekaliśmy na moment, w którym będziemy mogli usłyszeć te słowa z muzyką, graną przez orkiestrę na żywo! Wreszcie ta chwila nadeszła. W sobotni wieczór podczas 7. Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie obejrzeliśmy wielkie dzieło Ridleya Scotta pt. Gladiator i usłyszeliśmy muzykę Hansa Zimmera w wykonaniu orkiestry Sinfonietta Cracovia i Chóru Pro Musica Mundi pod dyrekcją Ludwiga Wicki. Partie wokalne wykonała Kaitlyn Lusk, a gościem specjalnym koncertu był sam kompozytor.

To ogromne przedsięwzięcie, które obejmowało wielogodzinne przygotowania i wymagało zaangażowania ogromnej liczby artystów, od początku było skazane na wielki sukces!

12 nominacji do Oscara, 5 zdobytych statuetek – to wyraz uznania Amerykańskiej Akademii Filmowej dla dzieła Ridleya Scotta. W roku 2001 członkowie Akademii nagrodzili produkcję w kategorii Najlepszy dźwięk, Najlepsze kostiumy, Najlepsze efekty specjalne, Najlepszy aktor pierwszoplanowy i Najlepszy film.

Gladiator Ridleya Scotta to historia bohatera, którego losy można streścić w trzech zdaniach, wypowiadanych w filmie przez Kommodusa: „Generał, który stał się niewolnikiem. Niewolnik, który został gladiatorem. Gladiator, który sprzeciwił się cesarzowi.” Co zachwyciło widzów i krytyków w tej opowieści? Począwszy od świetnych dialogów, przez bogatą scenografię i kostiumy, po dobrą grę aktorską i doskonałe zdjęcia – film ten został zrealizowany perfekcyjnie. Nie zapadłby jednak w pamięć tak wyraźnie i na tak długo, gdyby Hans Zimmer i Lisa Gerrard nie stworzyli do niego zachwycającej ścieżki dźwiękowej. To właśnie dzięki tematom muzycznym, które rozpoznajemy po pierwszych taktach i które potrafimy skojarzyć z konkretną sceną, film Scotta tak bardzo zachwyca i tak silnie porusza.

Mocne dźwięki sekcji instrumentów dętych i bębnów, łagodne lub dramatyczne brzmienie smyczków i wybitny wokal Lisy Gerrard sprawiły, że muzyka w Gladiatorze stanowi nie tylko piękne tło, towarzyszące obrazom, ale podkreśla też emocje bohaterów, dynamizuje dziejące się zdarzenia i podsyca napięcie, jakie budowane jest od samego początku między głównym bohaterem a jego przeciwnikiem.

Oglądanie filmu z muzyką wykonywaną na żywo jest doświadczeniem niezwykłym. Emocje, jakie odczuwa widz podczas seansu, potęguje widok kilkudziesięciu artystów, którzy przez cały czas towarzyszą zmieniającym się na ekranie obrazom i kreują przestrzeń dźwięków, nadając scenom wyjątkowy charakter i sens.

Takie wykonanie muzyki do filmu na żywo przypomina mi występ w teatrze, gdzie aktor musi zagrać swoją rolę przed publicznością, nie mając szansy na powtórzenie kwestii lub gestu. Wykonując na instrumentach niezwykle trudną partyturę, muzycy nie mogą popełnić błędu. Harmonijne zagranie kolejnych taktów wymaga ogromnego skupienia, wzajemnego zaufania i panującego nad wszystkim dyrygenta, który ma za zadanie nie tylko kierować grą muzyków, ale również połączyć ich wykonanie z nieustannie zmieniającym się obrazem. To jest zasadnicza różnica, jaka zachodzi między wykonaniem muzyki na żywo, a nagraniem jej w studiu.

Wszystko to, co opisałam do tej pory, zachwyciło mnie ogromnie! Nie należę do osób, które są poruszone rolą Russela Crowe’a. Bardziej przekonał mnie swoją grą Joaquin Phoenix. Jednak tym razem nawet moja niechęć musiała ustąpić wrażeniu, że wszystko to, co widzę i słyszę, jest jakimś magicznym połączeniem bodźców oddziałujących na każdy mój zmysł. Gladiatora oglądałam już kilka razy. Nigdy jednak w finałowej scenie nie mogę oprzeć się wzruszeniu, które wywołuje we mnie ofiara i szlachetność Maximusa. Los gladiatora nie byłby jednak tak poruszający, gdyby nie muzyka i towarzyszący jej głęboki i kojący głos Lisy Gerrard, którą godnie i z wdziękiem zastąpiła wczorajszego wieczoru Kaitlyn Lusk.

Zachwycona była również publiczność, która nagrodziła występ długą owacją na stojąco. Klaskaliśmy pełni wzruszenia i uznania dla samego dzieła, ale szczególnie dla kompozytora i wykonawców. Dzięki nim mogliśmy przenieść się do czasów, w których na świecie liczyły się „siła i honor”, a gladiatorzy zyskiwali uwielbienie tłumów.

Wspaniały to był koncert! Wspaniały! Wspaniały!

_____________________________________

Facebook: Klub Filmowy Obraz i Dźwięk

Twitter: @klubfilmowy

_____________________________________

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.