Camerimage,  FESTIWALE

ZŁOTA PIĄTKA NA EnergaCAMERIMAGE 2021

29. EDYCJA MIĘDZYNARODOWEGO FESTIWALU FILMOWEGO EnergaCAMERIMAGE W TORUNIU RUSZA 13 LISTOPADA…

…i kończy się na dzień przed moimi okrągłymi urodzinami. Ładny prezent dostanę, prawda?

Potrzeba mi tego festiwalu. Dla oddechu, odrobiny normalności, dla odświeżenia wspomnień z poprzednich beztroskich lat i może jeszcze dla zapomnienia – o tym, co męczy i przygnębia. I jeszcze dla piękna zaklętego w obrazach…

Przebywanie na sali kinowej w trakcie festiwalowego seansu ma w sobie coś z magii i nadzwyczajności – a czasem dotyka jakiegoś sacrum. Bo sztuka właśnie tam sięga: daleko PONAD, daleko ZA, daleko DO… I wcale nie jest odległa, jest tutaj, w zasięgu wzroku.

Mam w zwyczaju zakreślać interesujące mnie seanse na papierowej wersji programu festiwalowego. W tym roku kreślenia jest dość dużo, bo program prezentuje się ciekawie. Oto moja „złota piątka” – plus kilka innych tytułów, na które moim zdaniem szczególnie warto zwrócić uwagę podczas tegorocznej edycji festiwalu.

ZŁOTA PIĄTKA CAMERIMAGE 2021

Z filmów otwarcia najbardziej intryguje mnie czarno-biała produkcja Joela Coena Tragedia Makbeta z Denzelem Washingtonem i Frances McDormand. Pomysł ponownego zekranizowania dramatu Szekspira – zwłaszcza po genialnej adaptacji z Michaelem Fassbenderem w reżyserii Justina Kurzela – wydaje mi się nieco szalony i raczej niepotrzebny. Chętnie jednak zmienię zdanie, jeśli Coen zaproponuje nowe odczytanie Makbeta – byle tylko nie przeinaczył wymowy dzieła. Tego mu nie wybaczę…

Dalej jest Wes Anderson i jego Kurier Francuski z Liberty, Kansas Evening Sun, który ze swoją obsadą przebija wszystkie tegoroczne produkcje (może oprócz Diuny). Sami zobaczcie: del Toro, Brody, Swinton, Seydoux, McDormand, Chalamet, Amalric, Murray, Wilson, Norton, Dafoe, Ronan, Waltz, Huston… Nie wiem, czy ekrany uniosą tyle gwiazd…

Jest też Belfast Kennetha Branagha, za którym idę w ciemno – niezależnie od tego, czy kręci Hamleta, Thora, Kopciuszka, czy autobiograficzną historię z dzieciństwa.

Nie byłabym sobą, gdybym nie zaplanowała seansu z Benedictem Cumberbathem. Psie pazury w reżyserii Jane Campion kuszą nie tylko obsadą, ale i fabułą. A o występie Bena mówi się głośno w kontekście tegorocznych Oscarów.

Diunę Denisa Villeneuve’a obejrzę zapewne jeszcze przed festiwalem, ale spodziewam się, że będzie to jeden z najlepszych filmów prezentowanych na Camerimage. Wyobraźnia reżysera Blade Runnera 2049 jest nieokiełznana, a powieść Herberta to wymarzony materiał dla takiego wizjonera.

CO JESZCZE WARTO OBEJRZEĆ?

Na pewno Ostatni pojedynek Ridleya Scotta, Zielonego rycerza Davida Lowery’ego, Matki równoległe Pedra Almódovara, Cyrano Joe’go Wrighta i (oczywiście) Nie czas umierać. Ja przyznam się jeszcze do jednego tytułu, na który chętnie się wybiorę: Czerwona Nota Rawsona Marshalla Thurbera. Bo śmiać się też czasem trzeba, nawet na poważnym festiwalu filmowym…

Z polskich produkcji bez wahania polecam Teściów Jakuba Michalczuka, poza tym Sonatę Bartosza Blaschke oraz Najmro. Kocha, kradnie, szanuje Mateusza Rakowicza.

FORMUŁA HYBRYDOWA

Podobnie jak w minionym roku, ze względu na ograniczenia wynikające z pandemii formuła festiwalu będzie łączyć projekcje kinowe z seansami online. Rację mają ci, którzy burzą się przeciwko oglądaniu filmów na ekranie laptopa, tym bardziej podczas festiwalu, na którym szczególnie docenia się pracę autorów zdjęć. Nie ma jednak innego sposobu na to, aby umożliwić szerszej publiczności dostęp do filmów konkursowych. Oby tylko zapowiedziani goście zdołali dotrzeć do Torunia. Wyobrażacie sobie Denisa Villeneuve’a albo Joe’go Wrighta stojących na scenie w CKK Jordanki? Ja sobie wyobrażam, bo widziałam już na niej choćby Quentina Tarantino, Edwarda Nortona, Danny’ego DeVito czy Richarda Gere’a. Tegorocznych gości wolałabym zobaczyć podobnie – na żywo!

Szczegóły dotyczące programu, gości i spotkań znajdziecie TUTAJ.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.